środa, 25 marca 2015

Zaniepokojenie

Punkt widzenia Aro:

Siedząc w sali tronowej , zastanawiałem się , czy dobrze zrobiłem wypędzając Cleo z zamku. Bez niej , znowu zrobiło się smuto i ponuro. Postanowiłem ją odnaleźć. Zawołałem Demetriego.
- Słuchaj , mam dla Ciebie zadanie - oświadczyłem kiedy tylko się pojawił.
- Słucham , panie - odparł Demetri
- Znajdź mi Cleo . Moją słodką ,przyszłą królową.
KONIEC PUNTU WIDZENIA ARO

Punkt widzenia Demetriego

Złapałem trop.
- To będzie banalnie proste- pomyślałem i rzeczywiście tak było. Po 2 godzinach , stanąłem przed domem Cullenów.  - Zaraz nasza kochana Cleo , będzie wolna i wreszcie rzuci mi się na szyję -myślałem.
KONIEC PUNKTU WIDZENIA DEMETRIEGO

Punkt widzenia Cleo:

Czekałam , aż przyjdzie Edward. Jedno w nim kochałam . Kochałam ,patrzeć jak cierpi.  Dlatego postanowiłam , kiedy tylko przyjdzie , odciąć mu ten jego piękniutki łeb. Nagle, poczułam znany mi zapach Demetriego.
- Tak ! Nareszcie! - w duchu krzyczałam ze szczęścia . W tym momencie , usłyszałam , że ktoś przekręca zamek w drzwiach.
- Mam cię - pomyślałam i przyszykowałam się do ataku. I nie myliłam się. W wejściu stał Edward. Rzuciłam się na niego.
- Cleo! Co ty robisz?! - szarpał się Edward.
- Zbijam Cię - odparłam z sadystycznym uśmieszkiem. - Tak naprawdę Cię nienawidzę. Nie kocham. A teraz Cię pozbawię życia. Dobranoc.- powiedziałam , oderwałam mu głowę i wyrzuciłam przez balkon.W tej samej chwili wpadła cała rodzina Cullenów i Demetri.
PUNKT WIDZENIA ESME

Byliśmy przerażeni zaistniałą sytuacją. Patrzyliśmy na ciało Edwarda , kompletnie wbici w podłogę.
- Ty zdradziecka dziewczyno - darłam się i już miałam się na nią rzucić , kiedy przypomniałam sobie o jej darach.
- Nawet nie próbuj się do niej zbliżać - zagroził Demetrii.
- Nie Esme. Nie warto. Zabiją cię.- powstrzymał mnie jeszcze mój mąż.
KONIEC WYPOWIEDZI OSÓB POSTRONNYCH.

Pobiegłam z Demetrim do Volterry.
- Wiesz co Cleo?- zapytał mnie.
- O co chodzi?
- Aro bardzo się za Tobą stęsknił. I chciał... ponowić zaręczyny. Zgadzasz się?
Aż się zatrzymałam.Aro? Chce ponowić...
- Jane , że się zgadzam - powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Kiedy dotarliśmy do bram Volterry , zdziwiłam się , że nikt nas nie wita.
- Pewnie znowu zapomnieli- pomyślałam , ale w tej chwili zza rogu wyłonił się Aro z wielkim bukietem kwiatów. Wszyscy Volturi , zebrali się , aby nas powitać, a Aro ukląkł przy mnie i powiedział :
- Moja najukochańsza Cleo. Czy będę kiedyś godny twojej uwagi?- zapytał błagalnie.
- Jasne - odparłam , niby obojętnie.
- Czy zechciałabyś zostać moją królową po wieki wieków?
- Oczywiście , że bym chciała!- krzyknęłam , ale już szczęśliwa
- No to do sali tronowej.- zarządził Aro - Tam już wszystko jest przygotowane.
- Ale jak to? Już dzisiaj?!
- Dokładnie -obwieścił Aro i porwał mnie na ręce. - Idź się szybko przebież i zaczynamy!
Pognałam do swojego pokoju . Biegnąc wołałam Jane.
- Jane , chodź tu zaraz!
- Tak - usłyszałam czyjś głos. To była Jane.
- Kochana musisz mi pomóc szybko się ubrać.
- Myślałam , że to działka Alice ,ale...
- Myślisz , że po tym co zrobiłam Edwardowi, ona będzie się zajmować MOIM weselem?!
- Dobra , nie. Chodź , bo jak znasz Aro to nie będzie czekał.
Szybko się ubrałam i przygotowałam i zeszłam do sali. Wzrok wszystkich , utkwił się we mnie. Najbardziej intensywnie przyglądała mi się Trójca.
- Wyglądasz cudnie ,moja królowo!- powiedział Aro i mnie pocałował. - To może już zaczniemy...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz