. Poszłam do sali tronowej. Tam oczekiwał mnie Marek.
- Witam -powiedziałam
- Witaj moja słodka! Idę. ..
- Nie Marek. Nigdzie nie pójdziesz.
- Dlaczego? !
- Potrzebowałam cię ostatnio, przy walce z wrogiem. A ty wychodzisz z Didyme!
- Ale ja ją kocham Poza tym, radzisz sobie doskonale! !
- Nie jestem. .. Dobra, idź - powiedziałam zrezygnowana.
- Dzięki Cleoniu - powiedział Marek i już go nie było. Siadłam na tronie. Po chwili, poszłam studiować księgi. Zastanawiałam się, kiedy wróci Aro. I o wilku mowa, do sali wpadł... wkurzony. ..Kajusz! !
- To jest nie do pomyślenia! - darł się.
- Bracie, spokojnie - próbował załagodzić Aro. Nagle Kajusz, potknął się i byłby upadł , gdybym go nie przytrzymała.
- Dzięki Cleo - powiedział i się do mnie przytulił. Stanęłam jak wryta, ale również go przytuliłam i zaprowadziłam na tron.
- Kajusz, co się stało? - zapytałam troskliwie .
- Byliśmy u tych Cullenów. . . - zaczął - Córka Belli. .. będzie wojna i... musisz nam pomóc kochanie - dokończył Kajusz.
- Ale dlaczego ja? To znaczy, chętnie, ale czy ja się tam przydam. Myślałam, że zemsty to twoja fucha. . .
- No tak, ale bez ciebie przegramy. Powołają na świadków np. Zafrinę . Ona ma dar tworzenia iluzji, tylko ty jesteś na to odporna . Bałgam Cleo...- rozczulił się Kajusz, ale zaraz się opanował.
- To jak?- zapytał chłodno.
- Jasne - pwiedziałam i jak odchodził ,dodałam- Tak naprawdę to jesteś ... dobry - dokończyłam i wyskoczyłam przez okno. Biegłam do Suraga. Ale tylko z powodu wysłanej przez niego kartki. Kiedy dotarłam do jego pałacu już mnie oczekiwał. Zdziwiło mnie ,że nie łapał mnie. Był w porządku.
- Hej Surag !-powitałam go bardziej luźno.
- Hej- odpowiedział - Zapraszam cię na kawę do konferencyjnej . Muszę ci coś powiedzieć.- Kiedy dotarliśmy , zaczął:
- Kiedy miałem 18 lat spotkalem dziewczynę , która została później moją żoną. Urodziła nam się córka. W wieku 21 lat , zostaliśmy z żoną przemienieni, ale córka nie... Żyło nam się szczęśliwie. Później , kiedy moja dziewczynka, miała 18 lat , została przemieniona w wampira. Ale zaledwie dwa miesiąc później spotkała chłopaka . Na imprezie. Poczuła szczególny zapach krwi. Rzuciła się na upatrzoną osobę i wypiła krew. Volturi od razu przybyli i urwali jej głowę, po czym zabili wszystkich pozostałych. Miałem do nich żal , ale po wczorajszej rozmowie z Tobą , zrozumiałem ,że nie mogę nic zrobić i chciałem... się z Tobą zakolegować. Ale tak bez ataków , bez zdrady . Proszę ..- zrobił maślane oczy, a ja sprawdziłam przyszłość. Rzeczywiście, był ok.
- Dobrze- powiedziałam wesoło.
- Jak się cieszę! - wykrzyknął - Nigdy nie miałem prawdziwego kolegi! Dzięki Cleo! - powiedział i mnie przytulił , ale tak po ,, koleżeńsku''. Też go uściskałam i wróciłam do Volterry. Nie wiedziałam co powie mój ukochany. Postanowiłam mu nie mówić. Weszłam przez ogromne drzwi i zamyślona, wpadłam na Alice. Aż odskoczyłam! Co ONA tutaj robi!?
- Alice! - krzyknęłam - Co ty tu...
Nie dokończyłam kiedy ona mnie przytuliła. Byłam wbita w ziemię.
- Cleo! Przepraszam - płakał chochlik
- Ale za co?
- Za zachowanie mojej rodziny. .. i moje.
- Nie wierz jej - mówił mi mój wewnętrzny lampart.
- Wierz - mówiła owca , ale ja zdecydowałam, że posłucham lamparta. Sprawdziłam przyszłość i zobaczyłam , że miałam rację!!

. I rzeczywiście poszłam do




