sobota, 28 marca 2015

Rządy

Przebrałam się w :

. Poszłam do sali tronowej.  Tam oczekiwał mnie Marek. 
-  Witam -powiedziałam 
- Witaj  moja słodka! Idę. ..
- Nie Marek.  Nigdzie nie pójdziesz. 
- Dlaczego? ! 
- Potrzebowałam cię ostatnio, przy walce z wrogiem. A ty wychodzisz z Didyme! 
-  Ale  ja ją kocham   Poza tym, radzisz sobie doskonale! ! 
- Nie jestem. .. Dobra, idź - powiedziałam zrezygnowana. 
- Dzięki Cleoniu - powiedział Marek i już go nie było. Siadłam na tronie.  Po chwili, poszłam studiować księgi. Zastanawiałam się, kiedy wróci Aro. I o wilku mowa, do sali wpadł... wkurzony. ..Kajusz! ! 
- To jest nie do pomyślenia!  - darł  się. 
- Bracie, spokojnie - próbował załagodzić Aro. Nagle Kajusz, potknął się i byłby upadł , gdybym go nie przytrzymała. 
- Dzięki Cleo - powiedział i się do mnie przytulił. Stanęłam jak wryta, ale również go przytuliłam i zaprowadziłam na tron. 
-  Kajusz, co się stało? - zapytałam troskliwie .
-  Byliśmy u tych Cullenów. . . - zaczął - Córka Belli. ..  będzie wojna i... musisz nam pomóc kochanie - dokończył  Kajusz. 
-  Ale dlaczego ja?  To znaczy, chętnie, ale czy ja się tam przydam.  Myślałam, że zemsty to twoja fucha. . . 
- No tak, ale bez ciebie przegramy.  Powołają na świadków np. Zafrinę .  Ona ma dar tworzenia iluzji, tylko ty jesteś na to odporna . Bałgam Cleo...- rozczulił się Kajusz, ale zaraz się opanował.
- To jak?- zapytał chłodno.
- Jasne - pwiedziałam i jak odchodził ,dodałam- Tak naprawdę to  jesteś ... dobry - dokończyłam i wyskoczyłam przez okno. Biegłam do Suraga. Ale tylko z powodu wysłanej przez niego kartki. Kiedy dotarłam do jego pałacu już mnie oczekiwał. Zdziwiło mnie ,że nie łapał mnie. Był w porządku.
- Hej Surag !-powitałam go bardziej luźno.
- Hej- odpowiedział - Zapraszam cię na kawę do konferencyjnej . Muszę ci coś powiedzieć.- Kiedy dotarliśmy , zaczął:
- Kiedy miałem 18 lat spotkalem dziewczynę , która została później moją żoną. Urodziła nam się córka. W wieku 21 lat , zostaliśmy z żoną przemienieni, ale córka nie... Żyło nam się szczęśliwie. Później , kiedy moja dziewczynka, miała 18 lat , została przemieniona w wampira. Ale zaledwie dwa miesiąc później spotkała chłopaka . Na imprezie. Poczuła szczególny zapach krwi. Rzuciła się na upatrzoną osobę i wypiła krew. Volturi od razu przybyli i urwali jej głowę, po czym zabili wszystkich pozostałych. Miałem do nich żal , ale po wczorajszej rozmowie z Tobą , zrozumiałem ,że nie mogę nic zrobić i chciałem... się z Tobą zakolegować. Ale tak bez ataków , bez zdrady . Proszę ..- zrobił maślane oczy, a ja sprawdziłam przyszłość. Rzeczywiście, był ok.
- Dobrze- powiedziałam wesoło.
- Jak się cieszę! - wykrzyknął - Nigdy nie miałem prawdziwego kolegi! Dzięki Cleo! - powiedział i mnie przytulił , ale tak po ,, koleżeńsku''. Też go uściskałam i wróciłam do Volterry. Nie wiedziałam co powie mój ukochany.  Postanowiłam mu nie mówić. Weszłam przez ogromne drzwi i zamyślona, wpadłam na Alice. Aż odskoczyłam!  Co ONA  tutaj robi!? 
- Alice!  - krzyknęłam - Co ty tu...
Nie dokończyłam kiedy ona mnie przytuliła.  Byłam wbita w ziemię. 
- Cleo!  Przepraszam - płakał chochlik 
- Ale za co?
- Za zachowanie mojej rodziny. .. i moje. 
- Nie wierz jej - mówił mi mój wewnętrzny lampart. 
- Wierz - mówiła owca , ale ja zdecydowałam, że posłucham  lamparta. Sprawdziłam przyszłość i zobaczyłam ,  że miałam rację!!


piątek, 27 marca 2015

Sytuacja

Obudziłam się , ale  w ciepłym łóżku.  Już chciałam ponownie zamknąć oczy,  kiedy przypomniałam sobie, że nie jestem w łóżku Ara!  Poderwałam się z kanapy i zaczęłam walić w drzwi.
- W  tej chwili, macie mnie wypuścić! - darłam się!
 - Spokojnie  Lusi - zabrzmiał jakiś głos.
- Nie jestem Lusi , tylko Cleo- powiedziałam obrażona.
- Oj! przepraszam - powiedział chłopak - Tak mi przypominasz moją córkę , którą zabili Volturi.
- Widocznie mieli jakiś powód.- odparłam
- Jak możesz tak mówić?!- krzyknął mi nad uchem.
- Opanuj się , ok? - warknęłam wstając.- Daj mi rękę.- Kiedy podał mi swoją dłoń , odczytałam jego wspomnienia.
- Wiedziałam ,że mieli powód, Surag - zaczęłam - Twoja córka odsłoniła się przed ludźmi. A prawo Volturi i wampirów głosi, że jeśli jakiś odsłoni się przed ludźmi to ma zostać zabity .Ona tak zrobiła , więc Trójca mieli powód , aby ją zabić- zakończyłam.
- Ale dlaczego? ! -  rozpaczał Surag .
- Surag, współczuję, ale nie mogę nic zrobić. ..  Dlaczego mnie porwałeś?
-  Bo się w Tobie zakochałem. . .
- We własnej córce?  - zaryzykowałam
- Ale jak...
- Wiesz mi , to ja jestem Twoją córką, zobacz - powiedziałam I zmieniłam się w jego córkę.
- Lisa - rozpoczął. ..
- Jeśli chcesz mnie uszczęśliwić to wypuść mnie.
-  Jasne - powiedział zdumiony Surag  i otworzył mi okno.  Szybko wyskoczyłam.  Kiedy wybiegłam z jego zamku i wpadłam na Aro ,  który umierał ze zmartwienia.
- Cleo, skarbie! !  - krzyknął z radości mój mąż.
Podałam mu rękę, żeby zobaczył co zrobiłam.
- Jesteś wielka kochane - powiedział Aro i mnie pocałował.
Tego się spodziewałam . .. A wy?  Dlaczego nie jesteście tam... u Cullenów?
- Zaraz wracamy - wtrącił się Kajusz  - Tylko jak Aro się dowiedział, kazał jechać do Volterry.
- Kochanie- zaczęłam - Następnym razem tak się nie martw.  A teraz idź. ..- powiedziałam  I zawróciłam do Volterry

czwartek, 26 marca 2015

kochm ,cię...

Wróciłam do Ara. Uściskał mnie , podobnie jak reszta Volturi.
- Byłaś wielka Cleo! - gratulowali mi wszyscy. Odezwał się Aro.
- Bardzo cię kocham Cleo , wiesz? I za tą twoją nieludzką odwagę!
- Dzięki- powiedziałam obojętnie - wy też byliście świetni. A teraz chodźmy do Volterry , bo jestem zmęczona. - zarządziłam i używając daru teleportacji znalazłam się w swoim pokoju. Wzięłam kąpiel i przebrałam się w :
. Położyłam się na naszym pięknym łożu. Wzięłam telefon i puściłam sobie muzykę. Moją ulubioną piosenkę : I belive I can fly. Wsłuchiwałam się z przyjemnością . Nagle wszedł Aro, ale nie otworzyłam oczu ,ani nie przestałam słuchać muzyki. Aro złapał mnie za ramiona . Wtedy się ,, obudziłam''. Spojrzałam na Ara i się uśmiechnęłam. Odwzajemnił go i mocno mnie pocałował. 
- Moja droga żono...- zaczął Aro- Czy chciałabyś wybrać się ze mną i Kajuszem do Cullenów? - zapytał.
Kiedy tylko usłyszałam nazwisko : Cullenowie , zrobiło mi się niedobrze .Ale postanowiłam się nie zgodzić.
- Aro ... wiesz ,że ja i Cullenowie nie dogadujemy się doskonale...
- Wiem złotko , wiem... 
- Więc nie obraź się , ale nie pojadę ... przeprasz...
- Ciiiii.- położył mi na ustach palec - Dobrze. Wyruszam dzisiaj. Przejmiesz dowodznie razem z Markiem. A !I oczywiście możesz siadać na tronach.
- Jasne. Nie martw się - odparłam , widząc jego zmartwioną minę. - Nic mi nie będzie.
Uśmiechnął się i pocałował mnie, po czym odwrócił się i razem z Kajuszem wypadli z Volterry. Byłam nawet zadowolona , że teraz ja , będę tu rządzić . Podreptałam do sali tronowej. Na tronie siedział Marek. Kiedy tylko mnie zobaczył , podskoczył z radości.
- Moja , złota , kochana Cleo - podleciał do mnie - Idę z Didyme na miasto. Popilnujesz?- zapytał wskazując miejsce na tronie.
- Spokojnie Marek. Dam radę... Idź- mówiąc to zasiadłam na tronie i zaczęłam rozglądać się po sali.
- W sumie to ja się nie dziwię , że Trójca lubi tu siedzieć- pomyślałam - Fantastyczna panorama!
Nagle do sali wszedł Alec. Zdziwił się na początku , ale potem jego twarz pojaśniała.
- Królowa objęła rządy , co nie?- zapytał figlarnie.
- Ach! Przestań!- krzyknęłam w śmiechu, ale zaraz się uspokoiłam.
- Co się stało Alec?
- Wiesz ,że pod zamkiem są...
- FRANCUZI I RUMUNI!! - wrzasnęła nagle Heidi- Zjednoczyli siły - powiedziała i zwróciła się do mnie - Cleo , Aro nie ma . Ty musisz nas obronić!
Zerwałam się z tronu i pognalam do bramy. Pchnęłam ją z taką siłą ,że wyrwałam jedne wrota. Przefiltrowałam armię wroga. Po 120 wampirów w każdej.
- Ostro- pomyślałam. Co?! Rumuni mają nowego przywodcę?! Chore... 
W tym momencie podszedł do mnie Alec i szepnął:
- Potrzebna pomoc?
- Nie. Nie teraz- odszepnęlam i podeszłam do Suragi i Loreca . Przewyższałam ich o głowę.
- Kim jesteście i po co tutaj przyszliście?
- Po ciebie.- odpowiedział Surag- Słyszeliśmy , ze jesteś porażająco piękna i ... to prawda , kochanie- powiedział.
- Dobra, ustalmy coś. Nie mam zamiaru z Wami pójść . Pokonam was jednym palcem- zakpiłam ,choć zachowywałam dystans w stosunku do 240 wampirów , tylko czekających na znak do ataku.
- No więc -zarządził Lorec - Będziemy musieli cię porwać- kiedy tylko wypowiedział te słowa koło mnie pojawił się Alec i Jane , jednak dałam im znak , żeby nic nie robili.
- Daj im mnie porwać - szepnęłam do zdumionego Aleca.
- Królową?! - szepnął Alec - Czy ty przypadkiem nie wystawiasz Arno na próbę? Przecież jak się dowie to...
- Zamknij się Alec. Jak możesz?! - zapytałam wkurzona. I podeszłam do przywódców .
- Zapomnijcie - krzyknęłam - I wynocha z tego zamku! - do tego spaliłam kilku francuzów.
Zdziwiło mnie , że Francuzi wycofali się ze  strachem. Natomiast Rumuni zostali. Rzuciłam się na Sugara , ale on też był silny. Stworzył dookoła sibie barierę , która odpychała z siłą, której się nie spodziewałam . Uderzyłam w drzewo i... ogarnęła mnie całkowita ciemność.







Ceremonia

Stanęliśmy przed tronami. Kajusz i Marcus przejęli dowodzenie. Zauważyłam , że Marek , jest smutny. Podeszłam do niego i szępnęłam:
- Marek , proszę. Uśmiechaj się tylko ten jeden raz ...- i wtedy przyszła mi do głowy wspaniała myśl , choć trochę ryzykowna. - Skoro umiem przywracać życie sobie , to może przywrócę też życie Didyme?- pomyślałam. Spróbuję. Znowu podeszłam do Marka , ale poczułam ,że ktoś mnie odciąga.
- Moja droga - zaczął Aro- Zacznijmy w końcu!
- Dobrze , tylko muszę coś mu powiedzieć- powiedziałam i podbiegłam do Marka. - Po ceremonii sprawię ,że twoja żona będzie żyć.- kiedy tylko wyrzekłam te słowa Marek się rozpromienił ,a ja wróciłam do Aro.

Ceremonia przebiegła wspaniale! Wszyscy się bawili , a ja zawołałam Marcusa .
- Chodź na korytarz. - szepnęłam , a on podążył za mną. - Spróbuję ją przywrócić do życia- powiedziałam i pstryknęłam palcami ,a w tym momencie wokół nas pojaśniało i na końcu korytarza stanęła Didyme.
- Moja ukochana! - krzyknął Marek , ale ja w jednej chwili złapałam go za pelerynę.
- Spokojnie Marek , to tylko iluzja Didyme. Zrobiłam ,ją , bo wiedziałam , że tak zareagujesz.Najpierw wskazówka.
1. Nigdzie z nią nie uciekaj
2. Nie pokazuj jej Aro
3. Nie bądź taki szalony jak ją zobaczysz. Rozumiesz- zapytałam dla pewności.
- Tak - odparł
- To uważaj . 1,2,3... już!- i teraz dokładnie przed nami stanęła Didyme.
- To już prawdziwa ona.
- Ukochana...- wyszeptał wzruszony Marek.
- Mój jedyny , tak tęskniłam!- powiedziała szczerze wzruszona jego widokiem.
- Udało mi się- cieszyłam się w duchu i wróciłam do sali. Aro mnie pocałował
- I jak się czuja moja nieziemsko piękna żona?
- Doskonale - powiedziałam zalotnie , po czym Aro wziął mnie za rękę i poprowadził do NASZEJ komnaty , gdzie razem oddawaliśmy się przyjemności. Kochałam mojego męża. Kochałam ,jak do mnie mówi. Kochałam go za to zdecydowanie... za wszystko! Rano Aro poszedł do sali tronowej i powiedział ,ze mogę przychodzić ,kiedy tylko zechcę. . Kiwnęłam głową. Potem przebrałam się w :
. I rzeczywiście poszłam do 

sali tronowej ,ale z pytaniem.
- Jesteście zajęci?- spytałam zaglądając do sali.
- Dla ciebie nigdy, kochanie - odparł Aro
- Nie , bo jadę do miasta . Coś wam kupić?
- Ja poproszę - zgłosił się Kajusz
- Słucham. Nawet mogę zapisać , jeśli wasza Wysokość sobie tego życzy- powiedziałam ironicznie.
- Nie trzeba . Kup mi ... będziesz jechać koło galerii obrazów?
- Tam gdzie obrazy są po 50 tys?- mruknęłam
- Tak . Kup jakiś ładny do mojego pokoju. Tylko najpierw pójdź do mnie i ...
- Już byłam. Kupię ci coś . Aro , Marek, coś dla was?
- Nie . Idź i baw się dobrze kochanie.
- Ok - odparłam i już miałam wychodzić ,kiedy coś mi się przypomniało. - A, Aro? Co zrobiłeś z tym pieskiem?
- Oddałem go do innej rodziny.
- Dobrze , tylko... - poczułam zapach innego wapmira , a raczej wampirów.- Aro ...
- Tak Cleo , odparł już lekko poirytowany
- Inne wampiry , Rumuni- kiedy tylko to powiedziałm , Aro zerwał się z miejsca i zasłonił mnie sobą.
- Co ty wyprawiasz kochanie?!
- Osłaniam Cię. Może nie wiesz , ale kiedy wampiry wezmą ślub, to szczególnie wampirzyce , przez
 dni są osłabione.
- Czyli sądzisz , że ja jestem słabsza?!
- Kochanie , ja cię chronię...
- Aro. Nie martw się. To sprawa między Northem , a mną.- powiedziałam i pobiegłam na dwór. Czułam Trójca biegnie za mną , ale nie oglądałam się już. Stanęłam naprzeciwko Northa.
- Witaj- powitałam go oficjalnie.
- Jak to się stało , że żyjesz?! - krzyknął zdziwiony.
- To nie Twoja sprawa- warknęłam.
- Moja - powiedział i się na mnie rzucił. Oczy zaświeciły mi się na czerwono , a z moich oczu wyleciały brzytwy. Ale North był na nie dziwnie odporny.
- Co jest?- pomyślałam i przewertowałam jego straż. - Acha!- pomyślałam. - Eleanor , to tarcza. Ochrania go. Trzeba włączyć inną technikę.- rzuciłam się na władcę, przewróciłam go i zaczęłam ,, przepraszać''
- North. Rzeczywiście. Byłam głupia, że chciałam cię zabić.. Przepraszam
- To co ? Przejdziesz do nas?- spytał z nadzieją władca.
- Oczywiście - odrzekłam i dałam znak dla Aro. Błyskawicznie zrozumiał o co chodzi. Volturi nas otoczyli i zaatakowali jego armię , w tym Eleanora , który osłaniał lidera Rumunów. Tarcza się wyłączył , obstawa Northa zabita , a ja mogłam się z nim wreszcie rozprawić.
- Pójdę , ale wpierw Cię zabiję - powiedziałam sadystycznie i rzuciłam nim o drzewo. Ledwo się podniósł.
- Zdrajczyni!- darł się North.
- Za to , że zabiłeś mojego ojca! Nigdy ci tego nie daruję , ty...- wrzasnęłam i trzasnęłam nim o ziemię. Kiedy już miałam mu oderwać głowę , rzuciłam mu do ucha :
- Sorry- i po wszystkim.





środa, 25 marca 2015

Zaniepokojenie

Punkt widzenia Aro:

Siedząc w sali tronowej , zastanawiałem się , czy dobrze zrobiłem wypędzając Cleo z zamku. Bez niej , znowu zrobiło się smuto i ponuro. Postanowiłem ją odnaleźć. Zawołałem Demetriego.
- Słuchaj , mam dla Ciebie zadanie - oświadczyłem kiedy tylko się pojawił.
- Słucham , panie - odparł Demetri
- Znajdź mi Cleo . Moją słodką ,przyszłą królową.
KONIEC PUNTU WIDZENIA ARO

Punkt widzenia Demetriego

Złapałem trop.
- To będzie banalnie proste- pomyślałem i rzeczywiście tak było. Po 2 godzinach , stanąłem przed domem Cullenów.  - Zaraz nasza kochana Cleo , będzie wolna i wreszcie rzuci mi się na szyję -myślałem.
KONIEC PUNKTU WIDZENIA DEMETRIEGO

Punkt widzenia Cleo:

Czekałam , aż przyjdzie Edward. Jedno w nim kochałam . Kochałam ,patrzeć jak cierpi.  Dlatego postanowiłam , kiedy tylko przyjdzie , odciąć mu ten jego piękniutki łeb. Nagle, poczułam znany mi zapach Demetriego.
- Tak ! Nareszcie! - w duchu krzyczałam ze szczęścia . W tym momencie , usłyszałam , że ktoś przekręca zamek w drzwiach.
- Mam cię - pomyślałam i przyszykowałam się do ataku. I nie myliłam się. W wejściu stał Edward. Rzuciłam się na niego.
- Cleo! Co ty robisz?! - szarpał się Edward.
- Zbijam Cię - odparłam z sadystycznym uśmieszkiem. - Tak naprawdę Cię nienawidzę. Nie kocham. A teraz Cię pozbawię życia. Dobranoc.- powiedziałam , oderwałam mu głowę i wyrzuciłam przez balkon.W tej samej chwili wpadła cała rodzina Cullenów i Demetri.
PUNKT WIDZENIA ESME

Byliśmy przerażeni zaistniałą sytuacją. Patrzyliśmy na ciało Edwarda , kompletnie wbici w podłogę.
- Ty zdradziecka dziewczyno - darłam się i już miałam się na nią rzucić , kiedy przypomniałam sobie o jej darach.
- Nawet nie próbuj się do niej zbliżać - zagroził Demetrii.
- Nie Esme. Nie warto. Zabiją cię.- powstrzymał mnie jeszcze mój mąż.
KONIEC WYPOWIEDZI OSÓB POSTRONNYCH.

Pobiegłam z Demetrim do Volterry.
- Wiesz co Cleo?- zapytał mnie.
- O co chodzi?
- Aro bardzo się za Tobą stęsknił. I chciał... ponowić zaręczyny. Zgadzasz się?
Aż się zatrzymałam.Aro? Chce ponowić...
- Jane , że się zgadzam - powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Kiedy dotarliśmy do bram Volterry , zdziwiłam się , że nikt nas nie wita.
- Pewnie znowu zapomnieli- pomyślałam , ale w tej chwili zza rogu wyłonił się Aro z wielkim bukietem kwiatów. Wszyscy Volturi , zebrali się , aby nas powitać, a Aro ukląkł przy mnie i powiedział :
- Moja najukochańsza Cleo. Czy będę kiedyś godny twojej uwagi?- zapytał błagalnie.
- Jasne - odparłam , niby obojętnie.
- Czy zechciałabyś zostać moją królową po wieki wieków?
- Oczywiście , że bym chciała!- krzyknęłam , ale już szczęśliwa
- No to do sali tronowej.- zarządził Aro - Tam już wszystko jest przygotowane.
- Ale jak to? Już dzisiaj?!
- Dokładnie -obwieścił Aro i porwał mnie na ręce. - Idź się szybko przebież i zaczynamy!
Pognałam do swojego pokoju . Biegnąc wołałam Jane.
- Jane , chodź tu zaraz!
- Tak - usłyszałam czyjś głos. To była Jane.
- Kochana musisz mi pomóc szybko się ubrać.
- Myślałam , że to działka Alice ,ale...
- Myślisz , że po tym co zrobiłam Edwardowi, ona będzie się zajmować MOIM weselem?!
- Dobra , nie. Chodź , bo jak znasz Aro to nie będzie czekał.
Szybko się ubrałam i przygotowałam i zeszłam do sali. Wzrok wszystkich , utkwił się we mnie. Najbardziej intensywnie przyglądała mi się Trójca.
- Wyglądasz cudnie ,moja królowo!- powiedział Aro i mnie pocałował. - To może już zaczniemy...


Nieskończoność

Na szczęście miałam zdolność jakby ,, przywracania" sobie życia. Kiedy już doprowadziłam się do porządku , pobiegłam do domu. Przebrałam się w :
     I już miałam wychodzić , kiedy usłyszałam znajomy głos.

- Witaj Cleo!
- Czego ? - zapytałam niegrzecznie - o co chodzi?
- Spokojnie , to tylko ja Carlise.
- No to zmienia postać rzeczy...- mruknęłam
- Co się stało? Dlaczego nie jesteś przy Aro?- zapytał.
- Bo Aro mnie wyrzucił . W sumie maił rację , ale bez przesady.
- A za co Cię wywalił? - dopytywał się Carlise.
- A , to nic poważnego... A co tam u Was - zapytałam szybko zmieniając temat.
- No właśnie , przyszliśmy , aby Cię zabrać.- odpowiedziała Esme.
- Co?! Dlaczego?!- krzyknęłam , a w tej chwili , ktoś zarzucił mi worek na głowę. Potem nie było już nic.
Kiedy się obudziłam , zobaczyłam zimne i ciemne pomieszczenie ,a tuż przed sobą  jakiegoś chłopaka , który nachylił się i mnie pocałował, bardzo namiętnie.
- Co ty wyprawiasz?!- wrzasnęłam.
- Nie pamiętasz? Tak dobrze nam było razem...
- O czym ty mówisz ?! - powiedziałam zdenerwowana.
- Kiedyś , jeszcze nie byłaś wampirem , kochałaś mnie...
Nagle wszystko mi się zaczęło przypominać. Kiedy miałam 18 lat, spotkałam pewnego wampira , który chodził do tej samej klasy i szkoły co ja. I to był.... Edward! Pomimo , że już nic do niego nie czułam , postanowiłam udawać , że tak jest.
- Tak masz rację -  powiedziałam i zaczęłam grę -  stęskniłam się za Tobą kochanie , bardzo.
- Ja też najdroższa - odparł Edward , moja niedoszła ofiara.
- Czy mógłbyś mnie zabrać z tego miejsca?
- Jasne moja miłości - odpowiedział Edward i mnie rozwiązał. Poszłam z nim do pokoju i siadłam na łóżku.
- I co , słodka Cleo? Jak ci się tu podoba?
- Jest ... bardzo ładnie i przytulnie ,ale Volterra był inna,bardziej...
- Ponura? - domyślił się Edward .
- Tak ,dokładnie - zagrałam przytłoczoną i zarazem zachwyconą nowym miejscem.
- To ja cię tu zostawiam i za chwilę przyjdę. Czy chciałabyś potem, udać się ze mną na polowanie?
- Jasne - tutaj nie kłamałam , byłam głodna - a gdzie pójdziemy ? Do miasta?
- Nie. My jesteśmy wegetarianami i żywimy się krwią zwierząt.
- A to nie . Ja pójdę sobie na miasto , może tam coś upoluję.
- Dobrze kochanie. Zadzwoń jak będziesz na miejscu- powiedział i mnie pocałował, ale ja go nie odwzajemniłam  . Szybko się odwróciłam i wyskoczyłam przez okno. Pomyślałam sobie , żeby uciec właśnie teraz ... Ale nie, nie mogę . To jeszcze nie ta pora .




poniedziałek, 16 marca 2015

Smutek

Nie wiedziałam co robić. Kochałam Ara , ale on na to nie zasłużył. ..., mój smutek zmieniał się we wściekłość. Nagle otoczyła  mnie dziwna aura.

- To tylko zachód słońca -pomyślałam. Ale uznałam, że jeśli Aro mnie wypędził to zajmę się zemstą. Poszłam do Northa. Ucieszył się że mnie zobaczył.  Prawdę mówiąc, to ja też. Zaczęłam rozmowę

-Przyszłam  tu ,aby ci o czymś powiedzieć . Wiesz , że Rumuni zabili mojego ojca . Ale ja chciałam zemścić się na tobie.  Na całym rodzie Rumunów. - przygotowana byłam na awanturę , ale nic się nie stało.
- Cleo, tak mi przykro.  Gdybym ja był wtedy przy władzy ,  nie doszłoby do tego.  Przepraszam Cię. - powiedział i mnie przytulił. Potrzebowałam tego. Aro rzadko mnie przytulał.  Ale mimo tego .... Kochałam go. Jednak nagle poczułam , że ktoś,  odrywa mi głowę. Spojrzałam w górę i. ..

- North , ty zdrajco!
- Sorry. - rzucił  , oderwał mi głowę i odszedł


Ryzyko

Zaniosłam pieska do Volterry.  Przemknęłam  się korytarzem i przeszłam do swego pokoju.
-O ,  malutki.  Gdybyś wiedział gdzie trafiłeś -pomyślałam w duchu. Postanowiłam ,że nazwę go Larko. Teraz tylko musimy cię ukryć przed moim narzeczonym -rozejrzałam  się po pokoju - Może... w szafie! -  nie byłam pewna na 100% czy to wypali , ale wart o spróbować. Tylko go schowała , wszedł do pokoju Aro.
O! Jesteś Aro! - powitałam go sztucznie
- Cleo  co jest?
 - Nic kochanie. .. -  nagle coś zapiszczało w szafie.
-  Cleo co to? - zapytał podejrzliwie  Aro.
-  Dobra. Muszę ci wszystko powiedzieć. . Po pierwsze,  mam  tutaj psa.
-  Co?!  Cleo ,  jak mogłaś? !
- Aro , jak już teraz jesteś zły to co będzie  potem?
-  A ci jeszcze masz mi do powiedzenia? - spytał już wściekły Aro.
-  No więc , bez twojej woli  pojechałam do Hiszpanii i ... zabiłam syna pary królewskiej.
- Cleo...wynocha z zamku.  Radź sobie sama.  Od dziś. ..
-  Aro , ale...
-  Acha!  I  nie będzie żadnego wesela.  -  powiedział  mi mój ukochany.
-  Dobrze - odparłam - żegnaj Aro.
Kiedy ten wyszedł,  szybko spakowałam ubrania i wybiegłam  z Volterry . Pomknęłam do lasu do mojego domu,  który niedawno zbudowałam .  Z okna miałam widok na Volterrę.  Oczy zrobiły mi się suche . Ale no cóż.  ..



piątek, 13 marca 2015

Gratulacje

Wszyscy mi gratulowali. Cullenowie specjalnie przyjechali , żeby złożyć gratulacje. Przybyła też moja kochana mama. Alice ,  błagała Ara , żeby pozwolił jej zoorganizować całe wesele. Zgodził się, a ona mało nię pękła z radości. Po południu udałyśmy się do komnaty pod ziemią. Tam z katalogów wybierałyśmy suknie. Bardzo spodobała mi się ta:
 , a do tego jakieś szałowe buty:
 . Właściwie , to już wystarczyło. Ale Alice powiedziała , że jeszcze jakiś dodatek. No i wybrała mi na 20 mln naszyjnik:
. Bardzo mi się podobało , ale już nie zgodziłam się na inne gadżety. Potem pojechałyśmy do miasta. A i mam nowy samochód ,bo tamten zepsuł mi Demetri ścigając się z Feliksem. Moje nowe autko wygląda tak:
. Pokupowałyśmy różne fajne rzeczy + trochę ciuchów. Kiedy wróciłyśmy, Aro już na nas czekał z trotem. Ucieszyłam się ,że tak się przejął. Całą noc świętowaliśmy. Potem poszłam się położyć , odpocząć po wrażeniach jakie mnie spotkały poprzeniego dnia. W duchu jednak się martwiłam. Wciąż nie powiedziałam ,Aro o Hiszpanii i o władcy Rumunów. Przeleżałam tak do rana , a potem wzięłam prysznic. Przebrałam się w :
i poszłam na dwór. Kidy tak się przechadzałam, usłyszałam pisk. Postanowiłam podejść i zobaczyć co to. Okazało się , że to mały maltańczyk. Zakochałam się w nim. Nie wiedziałam , czy mogę pokazać go Aro . Gdybym tego nie zrobiła byłaby to kolejna tajemnica do ukrycia. Z drugiej jednak strony , nie mogłam zostawić tutaj 3 m-c pieska! Zdecydowałam. Zaryzykuję.



czwartek, 12 marca 2015

Zawiść

Kiedy suszyłam włosy , zastanawiałam się nad tym , dlaczego Ara jeszcze nie  ma? Stanęłam przed szafą  i wybrałam:




. Zdecydowałam , że pójdę go poszukać.  Tylko wyszłam na korytarz , a już usłyszałam głos Ara : Kajusz , przestań mnie ciągle czymś zajmować.  Śpieszę się do mojego skarbeńka,  Cleo.
Miło mi się zrobiło kiedy to powiedział. Kiedy wszedł Rzuciłam : 
- No , panie ładny . Robimy postępy! 
- Podsłuchiwałaś?  - zapytał całując mnie w szyję. 
- Nie . Ale mówiłeś tak głośno , że nawet umarły by usłyszał.
- Owszem - powiedział Aro i mnie pocałował.  Złamałam się. Dałam się po pchnąć na łóżko i razem cieszyliśmy się wspólną chwilą,  kiedy Aro wstał,  ukląkł przy mnie i powiedział : Czy ty Cleo Dark , chcesz wyjść za mnie i zostać królową Volterry po wieczne czasy? 
- Oczywiście. .. - kiedy to powiedziałam , Aro włożył mi pierścionek na palec , a wyglądał on tak...
. Chodź,  kochanie. Zawiadomimy wszystkich.

Niebezpieczeństwo

North miał rację. Kiedy przybyliśmy ,Volturi stali na polanie , a naprzeciwko nich , Francuzi. Widać , że obie grupy były bardzo rozdrażnione. Zrobiło mi się przykro , że Aro nawet nie zauważył mojego zniknięcia. I w tym momencie poczułam , że moje serce zmienia się w kamień . Nie jest czułe już na nic. Przez ułamek sekundy , chciałam się temu oprzeć , ale nie mogłam. Postanowiłam się poddać. Wtedy podszedł do mnie do mnie North.

- Aro , kiedyś powiedział , że wampiry to bezduszne bestie. Ja nie popierałam tego poglądu, ale teraz wiem. Stałam się bestią. - odniosłam wrażenie , że North się przestraszył , ale za chwilę zrobił zadowoloną minę.

- I to jest moja dziewczynka - powiedział ,ale wtedy ja odwróciłam się i oczy mi się zaświeciły.
- Teraz po tej zmianie nie mów do mnie ,, pieszczotliwie''.
- Jasne Cleo.
- A teraz chodźmy pomóc tym ofiarom losu. - zarządziłam.
Skoczyłam na drzewo i czekałam na rozwój wydarzeń. Nagle władca Francuzów rzucił się na Ara . Wtedy z moich oczu wyleciały brzytw i ogień i spaliły ich władcę. Po tym wyczynie zostawiłam całą armię Aro , do wytępienia. Kiedy już skończył , razem z innymi wampirami wróciłam do Volterry. Aro wreszcie mnie dostrzegł. Objął mnie ramieniem , ale ja je zrzuciłam.
- Cleo , skarbie , co się dzieje? - spytał.
- Zobacz sobie - powiedziałam i podałam mu rękę. Jedyne co mu pokazłam to moje serce zamienione w kamień. Pierwszy raz widziałam , żeby tak się przeraził.
- Cleo , dlaczego?- prawie płakał.
- Dlatego , że nie interesowałeś się mną. Nie , żebym potrzebowała litości , ale ciut zainteresowania. Albo ,dlaczego Marcus się tak do mnie odzywa? Powiedz , bo 1 % dzieli mnie od zatwardzenia serca na amen.
- Nie , proszę cię! My chcieliśmy ci zrobić niespodziankę. Wiesz ,że nie wszystkim tutaj robimy takie niespodzianki- powiedział, ale ja wiedziałam , że kłamie.
- Wiesz co, Aro- powiedziałam zalotnie
- Tak..- uśmiechnął się
- To jest żałosne - odepchnęłam go i w wampirzym tępie poleciałam do swego pokoju. Przebrałam się w taki zestaw :


Czułam że biegnie za mną . W złości wywarzyłam drzwi. Wszystko runęło  z hukiem. 
- Cleo , proszę nie rób nic szalonego,  zaraz przyprowadzę Chelsea i wszystko się zmieni...- mówił , jednak ja nie chciałam go słuchać. 
- Trzeba było myśleć wcześniej ,   Aro.- powiedziałam ,  a Aro podbiegł do mnie i mocno pocałował. Złamałam go za szyję i podniosłam do góry. 
- Aro , nie zmylisz mnie tym razem. Te wszystkie komplementy,  były po to , aby zamaskować twoją obojętność. Nienawidzę Cię! - Rzuciłam Ara na łóżko i wyskoczyłam przez  okno . Nie widziałam co robić . Nie chciałam iść do Northa , bo nie lubiłam litości. Poszłam do swojego ulubionego miejsca. Tam gdzie rozstałam się z Aro tego wieczoru kiedy dzwoniła do mnie mama. Wtedy jeszcze go kochałam. Usiadłam na trawie.  Nagle zabrzęczał mi telefon . Wyciągnęłam go i przeczytałam : 

Droga Cleo! 

Jest mi niezmiernie przykro , że Cię uraziłem.  Chciałbym Ci tylko powiedzieć , że mieliśmy teraz nerwowy okres,  dlatego nie miałem czasu się Tobą zajmować.  Jesteś silna i dzielna.  Za to cię podziwiam.  Kocham cię Cleo. Nie chcę , żebyś odeszła. Proszę , przebacz. 
Twój Aro. 

Byłam naprawdę zdumiona.  Jakoś nie wyobrażałam sobie powrotu , ale postanowiłam zaryzykować. Wróciłam do Volterry.  W drzwiach dostrzegłam Ara. On kiedy tylko mnie zobaczył , rzucił mi się na szyję.
- Kochanie- powiedział- jak się cieszę , że wróciłaś! 
- Aro. Spokojnie- odpowiedziałam- jeszcze Ci do końca nie przebaczyłam. 
- Jasne . Idź do swojej komnaty. Zaraz przyjdę.
Poszłam. Czekam , czekam,  czekam. .. nic. Ale ciągle miałam nadzieję , więc poszłam się wykąpać. 

środa, 11 marca 2015

Niepokój




Przebrałam się , na podróż do Hiszpanii . A oto co włożyłam:



. Byłam Gotowa . Niepostrzeżenie  wyślizgnęłam się z zamku.  Pobiegłam na lotnisko i muszę powiedzieć,  że North się spisał. Pierwsza klasa , samochód już w Hiszpanii. Żyć nie umierać. .. od razu po zajęciu miejsca w samolocie podeszła do mnie stewardessa i zaproponowała gorące cappuccino. Bosko!  Kiedy wylądowaliśmy w Hiszpanii , nawet nie skupiłam się na pięknie tego kraju , tylko od razu pomknęłam na zamek królewski.  Tam tylko : dar niewidzialności , przejście przez zamknięte drzwi , podbiegnięcie do księcia , napicie się jego krwi - czyli chłopak umarł i powrót do swego auta. O resztę miał się martwić North. Zostawiłam wszystko i pojechałam do miasta. Tam galerie były niesamowite!  Przechadzałam się po mieście,  chodziłam po sklepach.  Nagle , ktoś podbiegł do mnie  i mnie przytulił. Stałam jakbym kij połknęła. Po kilku sekundach , okazało się , że to ... Kajusz! 
- Kajusz. .. co ty tu robisz? Skąd wiedziałeś? 
- Nie wiedziałem,  ale wtedy przyszedł North i zaanonsował , że poleciałaś do Hiszpanii,  bo chciałaś ...  zabić syna królewskiego!  
- Owszem , ale dlaczego mnie przytuliłeś? - wydawało mi się to podejrzane -  to nie jesteś TY!
- Jasne , że nie... pojętna jesteś. - powiedział North i zdjął maskę. Kupiłaś sobie coś? 
- Tak , dużo rzeczy. 
- Doskonale.  A teraz wracamy do Volterry,  bo Volturi cię potrzebują.  Chodź  KOCHANIE. 

Śmierć jest w nas...

Nie byłam zbytnio zainteresowana spotkaniem starych przyjaciół. Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w strój na rano. Czyli:



. Poszłam na miasto. Najpierw zapolowałam , a następnie zaczęłam włóczyć się po sklepach. Nagle zauważyłam Northa. Coś we mnie zadygotało . Też mnie zauważył. Pomachał ręką , żebym podeszła. Zrobiłam to.
- Jesteś przygotowana? - zapytał.
- Jasne.
- Słuchaj. Dziś w nocy ... w co najbardziej lubisz się ubierać?
- Skóra
- Dobrze. Więc ubierz się w skórę, ale nikomu nie mów gdzie idziesz. Masz telefon?
- A kto by nie miał...- prychnęłam
- Super. Będziemy mieli łączność. Acha! I Twój samochód jest już w Hiszpanii. Jak już skończysz , pozwiedzaj sobie Hiszpanię.
- Dzięki .
- Na razie tygrysico!- pożegnał mnie North
- Pa - krzyknęłam i poszłam w swoją stronę, czyli do Volterry, poniważ słońce już świeciło i ludzie mogli mnie zobaczyć. 
Na miejscu czekała mnie niespodzianka . Ale niemiła. W całym zamku było słychać krzyki Kajusza. W wampirzym tępie pobiegłam do sali , gdzie przebywali Cullenowie i Trójca. 
- STOP! - wrzasnęłam. Wszyscy popatrzyli na mnie jak na idiotkę.
- Matko! Słychać was w całym  zamku. Co się stało? Kajusz...
- Nie tylko Kajusz kochanie- powiedział Aro- my też jesteśmy zdenerwowani.  
- Dobrze , ja rozumiem , że oburzające jest , że Bella wychodzi za mąż za Edwarda , ale jak to mówi Kajusz : Bez przesady. 
- Cleo , ty się lepiej nie wtrącaj. - powiedział ostro Marcus. 
- Dobrze. Nie pisnę już słówka. Ale wiedzcie,  że kiedyś tego pożałujecie. - odparłam i oczy zaświeciły mi się na czerwono. Po tych słowach, zawróciłam do swojego pokoju. 

Co?!

Szczerze się zdziwiłam , ale byłam z natury zła więc przystałam na tę propozycję.
- Świetnie- powiedział North.- Jutro w nocy udasz się samolotem do Hiszpanii i szybko załatwisz sprawę.
-Jasne.
- Jesteś niesamowita. Miałem tutaj już wiele dziewczyn i im proponowałem dkoładnie to samo , ale wszystkie odmówiły. Ty jesteś pierwsza.
- No , powiedziałeś WIELE dziewczyn , czyli w tym swoim dopiero 3- dniowym panowaniu zdążyłeś przesłuchać  WIELE  wampirzyc...
- Już przestań się nad tym rozwodzić. Chodź Cleo , zjemy coś.

Kiedy wyszłam od Northa , nie byłam w pełni zadowolona z wizyty. Prawda , że ludzie, których przyprowadził Das (  wampir na wzór Heidi) , byli przepyszni , ale... tak rozyślając dotarłam do Volterry. Kiedy znalazłam się pod drzwiami , widziałam , że nie będę miała głośniego powitania. Trójca studiują księgi, a reszta , gdzieś poszła. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę krzaków.

- Witaj Cleo , jestem Carlise Cullen. - przedstawił się.
- A  , tak słyszłam , ale nie rozmawiałam jeszcze z Volturi.
- No własnie przyszliśmy do Ara w odwiedziny. Jestem jego przyjacielem .
- O! Przyjaciele Ara są moimi przyjaciółmi , więc zapraszam . Tylko jeszcze jedno pytanie..- zaczęłam. - Dlaczego przyprowadziliście człowieka? Kajusz jej tego nie wybaczy , jesteś przyjecielem Ara , więc wiesz jaki jest Kajusz ,nieprawdaż?
- Tak. Przedstawiam ci Bellę. Narzeczoną Edwarda.
-  Witam , Bello - powiedziałam , - Ale lepiej Carlise niech ona się trzyma ode mnie z daleka , bo mogę jej coś zrobić.
Kiedy doszliśmy do wielkich dębowych drzwi , powiedziałam :
- Trójca studiuje teraz księgi, ale na pewno Aro się nie pogniewa , kiedy przyjdziesz z zaskoczenia.
- Carlise - wtrąciła się jego żona - Może jednak  Cleo , go uprzedzi. W końcu jesteśmy tu bez uprzedzenia...
- Owszem. Cleo- zwrócił się do mnie Carlise- powiadom proszę Trócję.
Urzyłam swojego daru i weszłam do sali nie otwierając dzwi.
- Dobry wieczór- powitałam ich oficjalnie.
- Cleo , dlaczego nam przerywasz? Jesteśmy w trakcie rozmowy. Wiem ,że mogłaś stęsknić się za Aro , ale bez przesady - zaczął ostro Kajusz.
- Nie przyszłam tutaj , bo chcaiłam zobaczyć się z Aro - zmierzyłam go wzrokiem - Przyszłam , bo chciałam powiedomić o przybyciu Carlisa , wraz z jego rodziną i... człowiekiem.
- Co?! - wrzasnął Kajusz - jak oni mogli!?
- Spokojnie bracie , Cleo wprowadź ich.
Wychyliłam się przez drzwi i powiedziałam
- Zapraszam...

Walka...

Najpierw jednak poszłam się wykąpać. Wysuszyłam włosy i wybrałam taki zestaw:



 i nie bez powodu , bo wybierałam się z wizytą. Aro nic o tym nie wiedział , ponieważ szłam  w odwiedziny w nocy , a on nie lubił nigdzie wychodzić o tej porze dnia. Stanęłam przed lustrem,  poprawiłam makijaż,  przeczesałam  włosy i kiedy upewniłam  się że wszystko  jest ok, wyszłam. Biegłam strasznie szybko i po sekundzie byłam na miejscu. Wielki zamek Northa   , nowego władcy Rumunów. Zapukałam w wielkie wrota. Otworzył  mi jego podwładny. 
- Kim jesteś? 
- Cleo Dark - celowo podałam wcześniejsze nazwisko.
- Byłaś umówiona? 
- Owszem.
-  To wejdź.- strażnik otworzył mi wrota . Od razu zauważyłam, że tutejsze wampiry, poruszają się z wielką gracją. Ja nie też nie jestem gorsza. Pomknęłam przez długi  korytarz. Nagle wpadłam na Northa. 
- Przepraszam,  ja nie chciałam. Zamyśliłam  się.
- Nie ma sprawy. Jak masz na imię? 
- Cleo .
-  A tak.- powiedział nagle sucho.- Kojarzę cię. Idź za mną.
Poszłam za nim posłusznie i zastanawiałam się , dlaczego nagle stał się dla mnie taki oschły. Ale nie długo nad tym myślałam ,bo przypomniałam sobie prawdziwy cel mojej wizyty. Zemsta , za zabicie mojego ojca. Cały ród Rumunów , powinien wyginąć. Czułam , że w całym moim ciele robi się gorąco , jakby ogień wypalał mnie od środka. I wtedy sobie przypomniałam. Mam moc ognia. to dlatego... Postanowiłam się jednak powstrzymać. Jeszcze nie teraz . Doszliśmy do jego sali ,, konferencyjnej"
- Co cię do mnie sprowadza?- zapytał władca.
- Zemsta.
- Na kim? Chętnie ci pomogę- zaoferował się North.
- Oczywiście , że mi pomożesz. Właśnie na to liczyłam. Ale to nie taka zemsta jaką znasz.
- Pomogę ci...- powiedział - ale ty musisz mi dać coś w zamian - uśmiechnął się szeroko. Odsunęłam się , obawiając się najgorszego.
- Musisz zabić syna króla Hiszpanii. 

poniedziałek, 9 marca 2015

Miłość



Na drugi dzień pokazałam Heidi , co kupiłam , a oto zakupy:




. Oczywiście to nie wszystko , ale... już dochodziłam do momentu z psem , kiedy nagle przerwał nam Aro. 
- Heidi , możesz nas zostawić?
-- Aro o co ci chodzi?- spytałam kiedy Heidi wyszła. 
Aro nic nie odpowiedział , tylko pchnął mnie na łóżko i mocna pocałował. Potem oddaliśmy się sobie nawzajem. Kiedy Aro poszedł, wybrałam dość oryginalną formę relaksu. Walkę...

Pułapki

Usiadłam na trawie i podziwiałam piękny zachód słońca kiedy w kieszeni zabrzęczał mi telefon. Wyciągnęłam moje cudeńko , które wygląda tak:
To dzwoniła mama.

- Hej mamo! 
- Hej córeczko!  Jak się miewasz? 
- Mogłoby  być lepiej... zostałam wcielona do armii Volturi.  Słuchaj , mamo , znasz Cullenów? 
- Jasne! Alice Cullen , to moja dobra znajoma. A co? 
- Volturi szykują się do bitwy z nimi.
- Dlaczego?  Co takiego zrobili?
- Ponoć Bella Cullen urodziła nieśmiertelne dziecko , ale...
- Cleo wiesz , ja...
- Wiem , że to nieprawda.  Renesmee nie jest takim dzieckiem. 
- Jasne , ale, Cleo , przekonaj Volturi , żeby zaniechali walki... proszę!
- Tylko dla niej...
- Dzięki ci!
- To pa  mamo!
- Pa , a wiesz co ? Wysłałam ci auto. Zobacz sobie , buziaki!

Po rozmowie z mamą , jakoś mi ulżyło.  Użyłam daru teleportacji i sekundę mi zajęło dotarcie do Volterry.  Od razu ruszyłam do garażu. Moje autko jest takie: 
. Miałam okazję je wypróbować bo jechałam właśnie do miasta na małe zakupy.Po drodze zapolowałam na dwie dziewczyny i mogłam jechać do galerii.  Byłam w Lovely Spring , mojej ulubionej galerii.  W pewnym, momencie poczułam  zapach mokrego psa. Jak się potem okazało był to Jackob Black i jego banda kundli Nie wyczuł mnie więc mogłam spokojnie iść dalej. Tak mi się przynajmniej zdawało do momentu , kiedy zderzyliśmy się. 
- Uważaj , jak chodzisz.
- Nie wolno się do mnie tak odzywać. - powiedziałam i złapałam go za kark.
- A teraz patrz.- wzięłam za kark jednego z jego kolegów i mu go skręciłam.  Oczywiście ludzie myśleli , że zaraz się podniesie i zaczęli bić brawo. Rozgoniłam ich i pobiegłam w stronę wyjścia. Po minucie mnie nie było.

Atak

- Moja droga , może jednak zdecydujesz się do nas dołączyć? - spytał Aro.
- Ona?! Ta wariatka - zapytał Kajusz.
- To masz pecha , bo uratowałam ci życie blondi wredoto - powiedziałam i spowodowałam ból u Kajusza. Jane chciała użyć swego daru na mnie. Ale nic z tego. 
- Słoneczko , twój dar jest teraz mój. I dary wszystkich zabitych są moje. Wystawiłam ręce i spaliłam wszystkie trupy. - A teraz wybaczcie , śpieszy mi się. - chciałam się odwrócić , ale nagle podbiegł do mnie Aro. Przytulił mnie , a ja myślałam , że go za to uduszę. 
- Mia cara, tu sai quanto ho cura di te ... ( tłum . Moja droga , wiesz jak bardzo mi na tobie zależy ...)





- No dobrze , jak chcesz- powiedziałam zrezygnowana . Od razu ruszyliśmy zajęło nam to niecałą godzinę. Kiedy weszłam do swojej komnaty. Zaskoczyłam się ,ale pozytywnie .



Aro , na samym początku , zepsuł mi humor i kazał nam ( Kajuszowi i mnie ) pójść na patrol , żebyśmy się poznali. Z tego całego pomysłu , Kajusz stracił dwie ręce. Mało się nie rozpłakał. Oczywiście uzdrowiłam go potem ,ale co się nacierpiał to się nacierpiał. Poszłam ze skargą do Aro. 
- Przez ciebie , musiałam narażać się na widok ludzi... , a poza tym jestem głodna. Miałbyś ochotę pójść na polowanie? - spytałam , choć wiedziałam ,że u nich Heidi przynosi jedzenie.
- Ale... - zaczął Aro. 
- Wiem, ale zadałam pytanie. - powiedziałam zniecierpliwona - Chodź , pokażę ci jak poluje prawdziwy wampir.
- Dobrze. - odparł. Wyszliśmy na miasto. Było już ciemno , więc bez problemu mogliśmy się poruszać pa ulicach. Zobaczyłam dziewczynę i chłopaka.
- Patrz i ucz się -powiedziałam. Podeszłam do dziewczyny i zagadnęłam o drogę do zamku. Pokazała mi, ale ja poprosiłam , żeby ze mną trochę podeszła. Zaprosiłam też chłopaka. Zaprowadziłam ich w ciemną uliczkę. Sprawiłam ból i zatkałam im usta. Po chwili przestałam ich torturować , a on zaczęli mi się wyrywać.
- Spokój , spokój - warknęłam i wypiłam krew najpierw z dziewczyny , a potem z chłopaka. Obie były wyśmienite. Podeszłam do zaskoczonego Aro.
- Wow, dziewczyno, ty to masz klasę - powiedział i objął mnie w pasie.
 -  Mój drogi, czy ty nie za dużo sobie pozwalasz?
- Nie, moja droga.- powiedział i pocałował mnie w kark, a potem namiętnie w usta. 
Papatrzyłam na niego zdziwona . 
- A tobie co odbiło? Już nie pamiętasz jak chciałam zabić Kajusza?- spytałam.
- Pamiętam i dlatego wyślę was jeszcze raz na patrol.
- Ok. To będziemy mieli o jednego władcę mniej. Może ja zasiądę na tronie w jego miejsc powiedziałam sarkastycznie i teleprotowałam się do zamku. Prosto do sali tronowej. Na swoim tronie siedział Kajusz. Zawarczałam na jego widok. On odpowiedział mi tym samym. Rzuciliśmy się na siebie. Zaczęliśmy się bić, a właściwie- tłuc. Byłam silniejsza od Kajusz, ale on miał więcej doświadczenia. Znał cały zamek , więc z łatowścią ( tak mu się przynajmniej wydawało) , uciekł mi. Ale jego szczęcie nie trwało długo. Znalazłam go po zapachu i ostatecznie się z nim rozprawiłam. Przetoczyliśmy się na korytarz. Akurat na tą scenę trafił Aro. Leżeliśmy na podłodze splecieni ciasno ze sobą , więc była to jednoznaczna sytuacja. Próbowali



Bitwa / Prolog

Volturi stali na polanie. Na przeciwko nich , Cullenowie. Carlise zaatakował. Rozpoczęła się walka. Obserwowałam to wszystko z drzewa. Intensywnie przyglądałam się trzem mężczyznom w pelerynach. Domyśliłam się , ż to Trójca. Nagle ktoś zaatakował Kajusza... Zareagowałam błyskawicznie. Z oczu wyleciały mi brzytwy i odcięły głowę przeciwnikowi. Kajusz , Aro i Marcus popatrzyli w górę , ale mnie nie zobaczyli.  Objęłam Volturi barierą ochronną. Teraz Cullenowie byli bez szans... Volturi zabili wszystkich...  Trójca zaczęła się rozglądać.  Nie był to jednak koniec bitwy.  Przybyły Amazonki i starały się zabić Aro. Wtedy zeskoczyłam z drzewa i wylądowałam przed Trójką.  Kaptur zasłaniał mi twarz. 
- Nie ruszacie ich - warknęłam i rzuciłam się na pierwszą lepszą kobietę. Próbowała walczyć. 
- Myślisz, że możesz mnie pokonać?  Zapytałam. 

Punkt widzenia Aro Volturi 

Nie wiedziałem kto to i dlaczego nam pomaga. Poszedłem do wampirzycy. Pachniała perfumami Od Dolce Gabana.  
- Jesteś pewna, że nas obronisz???  - spytałem. 
- Nie odzywaj się i daj pracować. - odwróciłem się na pięcie i wróciłem do braci. Ona już zdążyła zabić wszystkich.  W końcu do nas podeszła. 
- Czy mogłabyś zdjąć ten kaptur-zapytał Kajusz. 
Naszym oczom ukazała się piękna wampirka. 
- Jak masz na imię?  - spytałem. 
- Il mio nome Cleo ...... e io sono il tuo incubo peggiore.  ( tłum. Ja mam na imię Cleo i jestem Twoim najgorszym koszmarem)

Bohaterowie



Cleo  Matris - jest wampirem koczowniczym. Nigdy nie zatrzymuje się gdzieś na więcej niż 2 dni. Nie przypuszczała , że swoje miejsce znajdzie w Volterze i to u ludzi, których nienawidzi , za to , że wybili jej rodzinę. Kiedyś chce się zemścić ,jednak poznaje kogoś w kim mocno się zakochuje. Ma rzadki dar , czarowania , a także wymyślania , kopiowania , dawania i zabierania darów. Fizycznie ma 20 lat , będąc wampirem 1020 lat.


Aro Volturi - kiedy dowiedział się o darach Cleo , jak najprędzej chciał ją mieć w swoich szeregach. Problem w tym , że nigdy jej nie wiedział. Kiedy jednak ją ujrzy , będzie zachwycony. Zakocha się w niej od razu . 


Kajusz Volturi 

jest bardzo sadystyczny i wrogo nastawiony do Cleo , ale to dlatego, że zazdrości jej darów. Potem będą nawet rywalizować z Aro o jej względy.

Marcus Volturi

jest to apatyczny wampir , który zakochał się w Cleo , a cały czas  przypominał sobie o Didyme. Pewnego razu , Cleo zrobi mu niespodzinkę ,którą zapamięta na całe życie i  już na zawsze będzie jej wdzięczny.

Alec Volturi

Kiedy tylko zobaczył Cleo , zakochuje się w niej do szleństwa. Cały czas robi jej niespodzinki i co ciekawe , Cleo odwzajemnia jego uczucia. Czy dalej będzie go kochać?

Jane Volturi 

Jest najlepszą przyjaciółką Cleo. Cieszy się, że Alec wreszcie się w kimś zakochał. Za to Cleo zawsze jak sobie nie radzi pomaga. Raz nawet uratowała jej życie.


Ps. Zmieniam rozdziały. Piszę od nowa , więc czasem będzie ni z gruchy ,ni z pietruchy , ale myślę , że będzie lepiej i mniej chaotycznie. Zostawiajcie po sobie ślad!!