czwartek, 16 kwietnia 2015

Zdrajca

Na wyświetlaczu pojawił się numer mojego ukochanego męża... Co ja gadam?! Ukochanego?! Zdradził mnie i oszukał... Byłam w rozterce. Nie chciałam osądzać go pochopnie , ale nie wiedziałam co on tam z nią robił? Dlaczego tak się jąkał...? Postanowiłam odebrać.

- Halo?
- Kochanie! gdzie ty jesteś?! Wybiegłaś, szukałem cię wszędzie ,ale...
- Aro , czy ja Wam wtedy nie przeszkadzałam?
- Nie ... bo to jest moja dawna narzeczona i...
- Narzeczona?!! Ale dlaczego się z niż przytulałeś?! DLACZEGO?!
- To nie tak. To ona zaczęła. Weszła i mnie przytuliła... Rany, jak ona świetnie całuje.
- C ...ca... całuje?- zająknęłam się. - Ty zdrajco!  Myślałam, że ci wybaczę ,ale się myliłam. Żegnaj!

Byłam tak wściekła ,że wybiegłam na dwór i przewróciłam w lesie trzy potężne drzewa. Potem wsiadłam w samochód :
 i pojechałam do Volterry. Szybko pobiegłam do komnaty Ara. Znów usłyszałam śmiech. Zajrzałam do środka i zobaczyłam Ara i tą wampirzycę w łóżku. Gdybym miała serce zabolałoby mnie , ale nic nie zrobiłam i poszłam do sali tronowej. Tam od wejścia zaczęto we mnie ciskać kamieniami.
- Kajusz, Marek ! Opanujcie się!
- Kim ty jesteś, żeby mówić do nas po imieniu. Nawet ,, panie'' to za mało - wydzierał się Kajusz..
- Ja jestem królową Volterry!
- Ty ... to Karin jest królową!
-  Dobra , czas użyć daru - pomyślałam i wygenerowałam tarczę, która ochrania przed działanie takiego daru , jak dar Karin. Kajusz i Marek się uspokoili i usiedli na tronach. Podobnie reszta straży, też się uspokoiła. 
- Ok. A teraz opowiadajcie. Co Wam zrobiła ta żmija?
- Kiedy Karin przyszła - zaczął Kajusz - Aro nie był zbyt zachwycony. Jak wiesz to była jego dawna narzeczona. Zerwał z nią , bo kiedy przyjechałaś do zamku, zakochał się w Tobie. Karin poprzysięgła zemstę , ponieważ niczego nie pragnęła bardziej , jak zostać królową świata wampirów po wieczny czas. niedawno przyjechała do Włoszech i postanowiła nas odwiedzić. Widzisz jej dar polega na wmawianiu czegoś co ona chce innym osobom i kontrolowanie ich umysłu ,by robiły to co ona każe. Z tego co wiem ty też masz taki dar.
- Owszem. Mam też dar kopiowania , zabierania i pożyczania darów. I wiele innych.
- Właśnie. Więc , kiedy Karin tu przyszła , zaczęła kontrolować umysły wszystkich w zamku. Ara zmusiła do pocałunku i przytulania. Prawdopodobnie nie wiedziała ,że to zobaczysz. Nie czuła Cię. 
- Dzięki. Tak czy inaczej ,Aro i ta cała Karin...
- Czekaj ,czekaj ... skąd znasz Karin? - zapytał zdziwiony Marek.
- Nie... dobra powiem. Jako dziecko byłyśmy bardzo blisko. Tuż po naszej przemianie , usłyszałam od Karin ,że została narzeczoną Ara. Cieszyłam się jej szczęściem. Ale potem kiedy przyjechałam do Volterry , wszystko się zmieniło. Wiedziała ,że Aro się we mnie zakochał. Znienawidziła mnie i postawiła za cel zniszczyć. 
 - Wow - powiedział Kajusz..
- Tak ,wow . Muszę iść do Ara i Karin i objąć go tarczą.- mówiąc to popędziłam do komnaty i otworzyłam ją z hukiem. Od razu tarcza znalazła się na Aro. Kiedy zauważył co robi odskoczył od Karin.
- Witaj Karin!
- Witaj Cleo!
- Aro, chodź do mnie - powiedziałam - Chyba ,że chcesz zostać z tą idiotką.
Aro  w jednej chwili znalazł się przy mnie , za to ja podleciałam i szepnęłam Karin do ucha :
- Szkoda ,że muszę cię zabić.- po czym oderwałam jej głowę.

środa, 15 kwietnia 2015

Przebudzenie

Otworzyłam oczy. Pierwsze co zobaczyłam to jakiegoś wampira  stojącego dokładnie nade mną. .
- Cleo ... nic ci nie jest. - zapytał.
- Nie - rzuciłam ostro.
- Cleo , skarbie , pamiętasz nas ?- zapytał troskliwie Kajusz.
- Dobra , co tu się dzieje? - spytałam zdezorientowana.
- Jesteśmy Twoją rodziną , a konkretnie ja jestem Twoim mężem , Kajusz i Marek. ..
-  Czekaj, czekaj, czekaj. . . - przerwałam mu . -  Ty i jesteśmy małżeństwem? !
-  Cleoniu. . -  zaczął Kajusz, - przecież nas znasz .
I wtedy zaczęło mi coś świtać. Od kiedy to Kajusz jest taki miły? ?
-  Dobra, dzięki. .. przypominam sobie wszystko, ale nie mogę przypomnieć sobie, Kajusza takiego miłego. .. -  powiedziałam I zaśmiałam się. Kiedy wszyscy wyszli , Przebrałam się w zwiewną czerwoną sukienkę i jasne koturny i zeszłam na dół.  Miałam wychodzić , kiedy usłyszałam śmiech Ara i jakiejś kobiety.Delikatnie zajrzałam przez drzwi i zobaczyłam Ara przytulającego. .. Karin? !
-  Ekhem. .. -  odchrząknęłam - Czy ja Wam nie przeszkadzam? ! -  wrzasnęłam. Odsunęli się od siebie, jak poparzeni.
-  Cleo, skarbie ja tylko...
-  Tak my właśnie. ..
- No co?!
-  Cleo, ja  ci wytłumaczę. ..
-  Spadaj Aro.  Muszę odetchnąć. -  powiedziałam I wybiegłam z Volterry.  Udałam się do auta i pojechałam przed siebie. Daleko od Volterry, znalazłam willę ,  a że miałam całą górę kasy , kupiłam ją. Nagle zabrzęczał mój telefon.

WILLA







wtorek, 7 kwietnia 2015

Kłamiesz

- Moja droga. . . - zaczęłam -  Może chodźmy do Aro. .. .
- Nie! - krzyknęła - Tylko nie do Aro.
- A to dlaczego moja droga? - spytałam
- Bo ja...
- Bo ty chcesz mnie  zabić - dokończyłam.
- Zabiłaś mi brata! - zaczęła się drzeć Alice.
 Ja się na nią rzuciłam,  ale ona oderwała mi głowę. Chciałam wstać, ale dziwnie nie mogłam. .. Bella jakoś ją ochrania- pomyślałam, ale jak jeszcze tak poleżeć to serio umrę.  Nagle ktoś znalazł się przy mnie. Poznałam Ara. Był zrozpaczony.
- Alice ! Co ty jej zrobiłaś? !
- Aro... szepnęłam - Musisz zabić Belle. Ona ją ochrania , tylko... - i to były ostanie słowa , które wypowiedziałam. Zamknęłam oczy i poczułam się bardzo dziwnie. Jakbym znowu zmieniała się w człowieka , ale to było niemożliwe... Po chwili wiedziałam co się dzieje , ale nie miałam siły się podnieść i pomóc Aro. Widziałam , jak mój mąż zabija Bellę , ale od tyłu zaatakowała go Alice. Nie miałam siły na to patrzeć. Poczułam , jak ktoś bierze mnie na ręce i niesie do mojej komnaty. Zrozumiałam ,że to Kajusz. Uspokajał mnie i mówił, że zaraz pójdzie pomóc Aro.
- Proszę cię... Nie zawiedź mnie Kajusz... Przepraszam , jeśli kiedykolwiek Cię uraziłam.- zwisałam bezwładnie z jego ramion. Nie otworzyłam już oczu. Poczułam się dziwnie. Jakbym umarła. I rzeczywiście , umarłam. Nie wiedziałam kiedy Kajusz , położył mnie na łóżku i pobiegł ratować swojego ,, brata''. Dla mnie świat się zatrzymał i całe życie stanęło mi przed oczami. Od dnia , kiedy się urodziłam , aż do dnia, w którym poznałam Ara.  Bałam się stracić tych wspomnień, ale czułam , że długo nie pożyję. Nagle zobaczyłam mamę. Uśmiechała się do mnie i mówiła:
- Cleo , bądź silna i niewzruszona jak skała. Nie umieraj. Aro , Kajusz i Marek , cię kochają. I pamiętaj ,że dla mnie zawsze będziesz dzielna i twarda. Kocham Cię córeczko...

W pewnym momencie , wizja zniknęła , a koło mnie stał Aro i reszta Trójcy.
- Kochanie , zbudź się - błagał Aro. Chciałam się uśmiechnąć. Chciałam , ale nie mogłam. Pragnęłam iść za radą mamy ,ale za nic nie mogłam. Za długo leżałam z oderwaną głową . Teraz , nawet kiedy dołączyła do reszty ciała , była martwa. Widziałam , jak Aro cierpi. Czułam jak głaszcze mnie po policzku. Widziałm nawet , jak Kajusz ( co się nie zdarza) płacze po wampirzemu. Czułam iskierki ognia. przestraszyłam się i chciałam się poderwać z łóżka ,ale było mi wszystko jedno. Ale kto rozpalił ogień? Po zapachu dokładnie rozpoznałam Aleca.
- Już jesteś martwy. Jeśli rozpaliłeś ogień , by mnie zabić.