I już miałam wychodzić , kiedy usłyszałam znajomy głos.
- Witaj Cleo!
- Czego ? - zapytałam niegrzecznie - o co chodzi?
- Spokojnie , to tylko ja Carlise.
- No to zmienia postać rzeczy...- mruknęłam
- Co się stało? Dlaczego nie jesteś przy Aro?- zapytał.
- Bo Aro mnie wyrzucił . W sumie maił rację , ale bez przesady.
- A za co Cię wywalił? - dopytywał się Carlise.
- A , to nic poważnego... A co tam u Was - zapytałam szybko zmieniając temat.
- No właśnie , przyszliśmy , aby Cię zabrać.- odpowiedziała Esme.
- Co?! Dlaczego?!- krzyknęłam , a w tej chwili , ktoś zarzucił mi worek na głowę. Potem nie było już nic.
Kiedy się obudziłam , zobaczyłam zimne i ciemne pomieszczenie ,a tuż przed sobą jakiegoś chłopaka , który nachylił się i mnie pocałował, bardzo namiętnie.
- Co ty wyprawiasz?!- wrzasnęłam.
- Nie pamiętasz? Tak dobrze nam było razem...
- O czym ty mówisz ?! - powiedziałam zdenerwowana.
- Kiedyś , jeszcze nie byłaś wampirem , kochałaś mnie...
Nagle wszystko mi się zaczęło przypominać. Kiedy miałam 18 lat, spotkałam pewnego wampira , który chodził do tej samej klasy i szkoły co ja. I to był.... Edward! Pomimo , że już nic do niego nie czułam , postanowiłam udawać , że tak jest.
- Tak masz rację - powiedziałam i zaczęłam grę - stęskniłam się za Tobą kochanie , bardzo.
- Ja też najdroższa - odparł Edward , moja niedoszła ofiara.
- Czy mógłbyś mnie zabrać z tego miejsca?
- Jasne moja miłości - odpowiedział Edward i mnie rozwiązał. Poszłam z nim do pokoju i siadłam na łóżku.
- I co , słodka Cleo? Jak ci się tu podoba?
- Jest ... bardzo ładnie i przytulnie ,ale Volterra był inna,bardziej...
- Ponura? - domyślił się Edward .
- Tak ,dokładnie - zagrałam przytłoczoną i zarazem zachwyconą nowym miejscem.
- To ja cię tu zostawiam i za chwilę przyjdę. Czy chciałabyś potem, udać się ze mną na polowanie?
- Jasne - tutaj nie kłamałam , byłam głodna - a gdzie pójdziemy ? Do miasta?
- Nie. My jesteśmy wegetarianami i żywimy się krwią zwierząt.
- A to nie . Ja pójdę sobie na miasto , może tam coś upoluję.
- Dobrze kochanie. Zadzwoń jak będziesz na miejscu- powiedział i mnie pocałował, ale ja go nie odwzajemniłam . Szybko się odwróciłam i wyskoczyłam przez okno. Pomyślałam sobie , żeby uciec właśnie teraz ... Ale nie, nie mogę . To jeszcze nie ta pora .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz