To dzwoniła mama.
- Hej mamo!
- Hej córeczko! Jak się miewasz?
- Mogłoby być lepiej... zostałam wcielona do armii Volturi. Słuchaj , mamo , znasz Cullenów?
- Jasne! Alice Cullen , to moja dobra znajoma. A co?
- Volturi szykują się do bitwy z nimi.
- Dlaczego? Co takiego zrobili?
- Ponoć Bella Cullen urodziła nieśmiertelne dziecko , ale...
- Cleo wiesz , ja...
- Wiem , że to nieprawda. Renesmee nie jest takim dzieckiem.
- Jasne , ale, Cleo , przekonaj Volturi , żeby zaniechali walki... proszę!
- Tylko dla niej...
- Dzięki ci!
- To pa mamo!
- Pa , a wiesz co ? Wysłałam ci auto. Zobacz sobie , buziaki!
Po rozmowie z mamą , jakoś mi ulżyło. Użyłam daru teleportacji i sekundę mi zajęło dotarcie do Volterry. Od razu ruszyłam do garażu. Moje autko jest takie:
. Miałam okazję je wypróbować bo jechałam właśnie do miasta na małe zakupy.Po drodze zapolowałam na dwie dziewczyny i mogłam jechać do galerii. Byłam w Lovely Spring , mojej ulubionej galerii. W pewnym, momencie poczułam zapach mokrego psa. Jak się potem okazało był to Jackob Black i jego banda kundli Nie wyczuł mnie więc mogłam spokojnie iść dalej. Tak mi się przynajmniej zdawało do momentu , kiedy zderzyliśmy się.
- Uważaj , jak chodzisz.
- Nie wolno się do mnie tak odzywać. - powiedziałam i złapałam go za kark.
- A teraz patrz.- wzięłam za kark jednego z jego kolegów i mu go skręciłam. Oczywiście ludzie myśleli , że zaraz się podniesie i zaczęli bić brawo. Rozgoniłam ich i pobiegłam w stronę wyjścia. Po minucie mnie nie było.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz