poniedziałek, 9 marca 2015

Atak

- Moja droga , może jednak zdecydujesz się do nas dołączyć? - spytał Aro.
- Ona?! Ta wariatka - zapytał Kajusz.
- To masz pecha , bo uratowałam ci życie blondi wredoto - powiedziałam i spowodowałam ból u Kajusza. Jane chciała użyć swego daru na mnie. Ale nic z tego. 
- Słoneczko , twój dar jest teraz mój. I dary wszystkich zabitych są moje. Wystawiłam ręce i spaliłam wszystkie trupy. - A teraz wybaczcie , śpieszy mi się. - chciałam się odwrócić , ale nagle podbiegł do mnie Aro. Przytulił mnie , a ja myślałam , że go za to uduszę. 
- Mia cara, tu sai quanto ho cura di te ... ( tłum . Moja droga , wiesz jak bardzo mi na tobie zależy ...)





- No dobrze , jak chcesz- powiedziałam zrezygnowana . Od razu ruszyliśmy zajęło nam to niecałą godzinę. Kiedy weszłam do swojej komnaty. Zaskoczyłam się ,ale pozytywnie .



Aro , na samym początku , zepsuł mi humor i kazał nam ( Kajuszowi i mnie ) pójść na patrol , żebyśmy się poznali. Z tego całego pomysłu , Kajusz stracił dwie ręce. Mało się nie rozpłakał. Oczywiście uzdrowiłam go potem ,ale co się nacierpiał to się nacierpiał. Poszłam ze skargą do Aro. 
- Przez ciebie , musiałam narażać się na widok ludzi... , a poza tym jestem głodna. Miałbyś ochotę pójść na polowanie? - spytałam , choć wiedziałam ,że u nich Heidi przynosi jedzenie.
- Ale... - zaczął Aro. 
- Wiem, ale zadałam pytanie. - powiedziałam zniecierpliwona - Chodź , pokażę ci jak poluje prawdziwy wampir.
- Dobrze. - odparł. Wyszliśmy na miasto. Było już ciemno , więc bez problemu mogliśmy się poruszać pa ulicach. Zobaczyłam dziewczynę i chłopaka.
- Patrz i ucz się -powiedziałam. Podeszłam do dziewczyny i zagadnęłam o drogę do zamku. Pokazała mi, ale ja poprosiłam , żeby ze mną trochę podeszła. Zaprosiłam też chłopaka. Zaprowadziłam ich w ciemną uliczkę. Sprawiłam ból i zatkałam im usta. Po chwili przestałam ich torturować , a on zaczęli mi się wyrywać.
- Spokój , spokój - warknęłam i wypiłam krew najpierw z dziewczyny , a potem z chłopaka. Obie były wyśmienite. Podeszłam do zaskoczonego Aro.
- Wow, dziewczyno, ty to masz klasę - powiedział i objął mnie w pasie.
 -  Mój drogi, czy ty nie za dużo sobie pozwalasz?
- Nie, moja droga.- powiedział i pocałował mnie w kark, a potem namiętnie w usta. 
Papatrzyłam na niego zdziwona . 
- A tobie co odbiło? Już nie pamiętasz jak chciałam zabić Kajusza?- spytałam.
- Pamiętam i dlatego wyślę was jeszcze raz na patrol.
- Ok. To będziemy mieli o jednego władcę mniej. Może ja zasiądę na tronie w jego miejsc powiedziałam sarkastycznie i teleprotowałam się do zamku. Prosto do sali tronowej. Na swoim tronie siedział Kajusz. Zawarczałam na jego widok. On odpowiedział mi tym samym. Rzuciliśmy się na siebie. Zaczęliśmy się bić, a właściwie- tłuc. Byłam silniejsza od Kajusz, ale on miał więcej doświadczenia. Znał cały zamek , więc z łatowścią ( tak mu się przynajmniej wydawało) , uciekł mi. Ale jego szczęcie nie trwało długo. Znalazłam go po zapachu i ostatecznie się z nim rozprawiłam. Przetoczyliśmy się na korytarz. Akurat na tą scenę trafił Aro. Leżeliśmy na podłodze splecieni ciasno ze sobą , więc była to jednoznaczna sytuacja. Próbowali



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz