czwartek, 12 marca 2015

Niebezpieczeństwo

North miał rację. Kiedy przybyliśmy ,Volturi stali na polanie , a naprzeciwko nich , Francuzi. Widać , że obie grupy były bardzo rozdrażnione. Zrobiło mi się przykro , że Aro nawet nie zauważył mojego zniknięcia. I w tym momencie poczułam , że moje serce zmienia się w kamień . Nie jest czułe już na nic. Przez ułamek sekundy , chciałam się temu oprzeć , ale nie mogłam. Postanowiłam się poddać. Wtedy podszedł do mnie do mnie North.

- Aro , kiedyś powiedział , że wampiry to bezduszne bestie. Ja nie popierałam tego poglądu, ale teraz wiem. Stałam się bestią. - odniosłam wrażenie , że North się przestraszył , ale za chwilę zrobił zadowoloną minę.

- I to jest moja dziewczynka - powiedział ,ale wtedy ja odwróciłam się i oczy mi się zaświeciły.
- Teraz po tej zmianie nie mów do mnie ,, pieszczotliwie''.
- Jasne Cleo.
- A teraz chodźmy pomóc tym ofiarom losu. - zarządziłam.
Skoczyłam na drzewo i czekałam na rozwój wydarzeń. Nagle władca Francuzów rzucił się na Ara . Wtedy z moich oczu wyleciały brzytw i ogień i spaliły ich władcę. Po tym wyczynie zostawiłam całą armię Aro , do wytępienia. Kiedy już skończył , razem z innymi wampirami wróciłam do Volterry. Aro wreszcie mnie dostrzegł. Objął mnie ramieniem , ale ja je zrzuciłam.
- Cleo , skarbie , co się dzieje? - spytał.
- Zobacz sobie - powiedziałam i podałam mu rękę. Jedyne co mu pokazłam to moje serce zamienione w kamień. Pierwszy raz widziałam , żeby tak się przeraził.
- Cleo , dlaczego?- prawie płakał.
- Dlatego , że nie interesowałeś się mną. Nie , żebym potrzebowała litości , ale ciut zainteresowania. Albo ,dlaczego Marcus się tak do mnie odzywa? Powiedz , bo 1 % dzieli mnie od zatwardzenia serca na amen.
- Nie , proszę cię! My chcieliśmy ci zrobić niespodziankę. Wiesz ,że nie wszystkim tutaj robimy takie niespodzianki- powiedział, ale ja wiedziałam , że kłamie.
- Wiesz co, Aro- powiedziałam zalotnie
- Tak..- uśmiechnął się
- To jest żałosne - odepchnęłam go i w wampirzym tępie poleciałam do swego pokoju. Przebrałam się w taki zestaw :


Czułam że biegnie za mną . W złości wywarzyłam drzwi. Wszystko runęło  z hukiem. 
- Cleo , proszę nie rób nic szalonego,  zaraz przyprowadzę Chelsea i wszystko się zmieni...- mówił , jednak ja nie chciałam go słuchać. 
- Trzeba było myśleć wcześniej ,   Aro.- powiedziałam ,  a Aro podbiegł do mnie i mocno pocałował. Złamałam go za szyję i podniosłam do góry. 
- Aro , nie zmylisz mnie tym razem. Te wszystkie komplementy,  były po to , aby zamaskować twoją obojętność. Nienawidzę Cię! - Rzuciłam Ara na łóżko i wyskoczyłam przez  okno . Nie widziałam co robić . Nie chciałam iść do Northa , bo nie lubiłam litości. Poszłam do swojego ulubionego miejsca. Tam gdzie rozstałam się z Aro tego wieczoru kiedy dzwoniła do mnie mama. Wtedy jeszcze go kochałam. Usiadłam na trawie.  Nagle zabrzęczał mi telefon . Wyciągnęłam go i przeczytałam : 

Droga Cleo! 

Jest mi niezmiernie przykro , że Cię uraziłem.  Chciałbym Ci tylko powiedzieć , że mieliśmy teraz nerwowy okres,  dlatego nie miałem czasu się Tobą zajmować.  Jesteś silna i dzielna.  Za to cię podziwiam.  Kocham cię Cleo. Nie chcę , żebyś odeszła. Proszę , przebacz. 
Twój Aro. 

Byłam naprawdę zdumiona.  Jakoś nie wyobrażałam sobie powrotu , ale postanowiłam zaryzykować. Wróciłam do Volterry.  W drzwiach dostrzegłam Ara. On kiedy tylko mnie zobaczył , rzucił mi się na szyję.
- Kochanie- powiedział- jak się cieszę , że wróciłaś! 
- Aro. Spokojnie- odpowiedziałam- jeszcze Ci do końca nie przebaczyłam. 
- Jasne . Idź do swojej komnaty. Zaraz przyjdę.
Poszłam. Czekam , czekam,  czekam. .. nic. Ale ciągle miałam nadzieję , więc poszłam się wykąpać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz