środa, 11 marca 2015

Śmierć jest w nas...

Nie byłam zbytnio zainteresowana spotkaniem starych przyjaciół. Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w strój na rano. Czyli:



. Poszłam na miasto. Najpierw zapolowałam , a następnie zaczęłam włóczyć się po sklepach. Nagle zauważyłam Northa. Coś we mnie zadygotało . Też mnie zauważył. Pomachał ręką , żebym podeszła. Zrobiłam to.
- Jesteś przygotowana? - zapytał.
- Jasne.
- Słuchaj. Dziś w nocy ... w co najbardziej lubisz się ubierać?
- Skóra
- Dobrze. Więc ubierz się w skórę, ale nikomu nie mów gdzie idziesz. Masz telefon?
- A kto by nie miał...- prychnęłam
- Super. Będziemy mieli łączność. Acha! I Twój samochód jest już w Hiszpanii. Jak już skończysz , pozwiedzaj sobie Hiszpanię.
- Dzięki .
- Na razie tygrysico!- pożegnał mnie North
- Pa - krzyknęłam i poszłam w swoją stronę, czyli do Volterry, poniważ słońce już świeciło i ludzie mogli mnie zobaczyć. 
Na miejscu czekała mnie niespodzianka . Ale niemiła. W całym zamku było słychać krzyki Kajusza. W wampirzym tępie pobiegłam do sali , gdzie przebywali Cullenowie i Trójca. 
- STOP! - wrzasnęłam. Wszyscy popatrzyli na mnie jak na idiotkę.
- Matko! Słychać was w całym  zamku. Co się stało? Kajusz...
- Nie tylko Kajusz kochanie- powiedział Aro- my też jesteśmy zdenerwowani.  
- Dobrze , ja rozumiem , że oburzające jest , że Bella wychodzi za mąż za Edwarda , ale jak to mówi Kajusz : Bez przesady. 
- Cleo , ty się lepiej nie wtrącaj. - powiedział ostro Marcus. 
- Dobrze. Nie pisnę już słówka. Ale wiedzcie,  że kiedyś tego pożałujecie. - odparłam i oczy zaświeciły mi się na czerwono. Po tych słowach, zawróciłam do swojego pokoju. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz