- O cholera-pomyślałam-Aro , co ona ci zrobiła... -poczułam, że bije mu serce, a w jego żyłach płynie krew!
- Sam nie wiem-powiedział zdezorientowany.
- Aro... Ty jesteś człowiekiem!!
- A niech to szlag trafi to sukę! - darł się mój mąż.
- Człowiek nie może wiedzieć o naszym istnieniu! Ale żeby tak nie było muszę zmienić cię w wampira.
- To na co czekasz?! - wydarł się na mnie Aro.
- Ty cholero! -wrzasnęłam - Ja chce dla ciebie dobrze, a ty?!
Dobrze, przepraszam Cleo...
- Ok. Nie ruszaj się, będzie boleć-powiedziałam i ugryzłam go w szyję. Zaczął wić się z bólu. Ja głaskałam go po głowie, aż do komnaty wypali, Marek i Kajusz.
- Cleo, panujesz nad sytuacją? - zapytał Marek.
- No właśnie nie bardzo...
Nagle Aro przestał krzyczeć, podniósł się i usiadł na łóżku.
- No i...
- Kajuszu, Marku, dlaczego nie jesteście w sali?! Czy mam wam przypominać o obowiązkach? - krzyknął Aro.
- No. I wszystko wróciło do normy - uśmiechnęłam się.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - powiedział i pocałował mnie , po czym krzyknął za braćmi
- Ja zaraz zejdę do Was - i położył mnie na łóżko. Zaczął całować tak namiętnie jak nigdy dotąd. Oddaliśmy się sobie na pełne 4 godziny. Potem przebrałam się w
I postanowiłam wyjść na miasto. Sprawiłam, że skóra przestała mi świecić i poszłam do wyjścia. Nagle na drodze stanął mi Kajusz.
- A ty gdzie?
- Na miasto , nie widać ?
- I to za bardzo. Zapomniałaś o czymś - powiedział i wręczył mi pelerynę.
- Kajusz , nie bądź złośliwy - uśmiechnęłam się i wzięłam pelerynę z jego ręki.
- Skarbie, uważaj na siebie.
- SKARBIE?! - odezwał się jakiś głos. Był to Aro, mój mąż. Rzucił się na brata i już chciał rozerwać go na strzępy , kiedy ja go odciągnęłam.
- Aro! Co ty wyrabiasz? !
- Tylko ja mam prawo mówić do ciebie ,, skarbie " !
- Ale on to powiedział w dobrej wierze!
- To go... - Aro nie dokończył , bo go pocałowałam.
- Pamiętaj, że ty zawsze będziesz moim najukochańszym wampirem - powiedziałam i wyszłam.










