Stanęliśmy przed tronami. Kajusz i Marcus przejęli dowodzenie. Zauważyłam , że Marek , jest smutny. Podeszłam do niego i szępnęłam:
- Marek , proszę. Uśmiechaj się tylko ten jeden raz ...- i wtedy przyszła mi do głowy wspaniała myśl , choć trochę ryzykowna. - Skoro umiem przywracać życie sobie , to może przywrócę też życie Didyme?- pomyślałam. Spróbuję. Znowu podeszłam do Marka , ale poczułam ,że ktoś mnie odciąga.
- Moja droga - zaczął Aro- Zacznijmy w końcu!
- Dobrze , tylko muszę coś mu powiedzieć- powiedziałam i podbiegłam do Marka. - Po ceremonii sprawię ,że twoja żona będzie żyć.- kiedy tylko wyrzekłam te słowa Marek się rozpromienił ,a ja wróciłam do Aro.
Ceremonia przebiegła wspaniale! Wszyscy się bawili , a ja zawołałam Marcusa .
- Chodź na korytarz. - szepnęłam , a on podążył za mną. - Spróbuję ją przywrócić do życia- powiedziałam i pstryknęłam palcami ,a w tym momencie wokół nas pojaśniało i na końcu korytarza stanęła Didyme.
- Moja ukochana! - krzyknął Marek , ale ja w jednej chwili złapałam go za pelerynę.
- Spokojnie Marek , to tylko iluzja Didyme. Zrobiłam ,ją , bo wiedziałam , że tak zareagujesz.Najpierw wskazówka.
1. Nigdzie z nią nie uciekaj
2. Nie pokazuj jej Aro
3. Nie bądź taki szalony jak ją zobaczysz. Rozumiesz- zapytałam dla pewności.
- Tak - odparł
- To uważaj . 1,2,3... już!- i teraz dokładnie przed nami stanęła Didyme.
- To już prawdziwa ona.
- Ukochana...- wyszeptał wzruszony Marek.
- Mój jedyny , tak tęskniłam!- powiedziała szczerze wzruszona jego widokiem.
- Udało mi się- cieszyłam się w duchu i wróciłam do sali. Aro mnie pocałował
- I jak się czuja moja nieziemsko piękna żona?
- Doskonale - powiedziałam zalotnie , po czym Aro wziął mnie za rękę i poprowadził do NASZEJ komnaty , gdzie razem oddawaliśmy się przyjemności. Kochałam mojego męża. Kochałam ,jak do mnie mówi. Kochałam go za to zdecydowanie... za wszystko! Rano Aro poszedł do sali tronowej i powiedział ,ze mogę przychodzić ,kiedy tylko zechcę. . Kiwnęłam głową. Potem przebrałam się w :

. I rzeczywiście poszłam do
sali tronowej ,ale z pytaniem.
- Jesteście zajęci?- spytałam zaglądając do sali.
- Dla ciebie nigdy, kochanie - odparł Aro
- Nie , bo jadę do miasta . Coś wam kupić?
- Ja poproszę - zgłosił się Kajusz
- Słucham. Nawet mogę zapisać , jeśli wasza Wysokość sobie tego życzy- powiedziałam ironicznie.
- Nie trzeba . Kup mi ... będziesz jechać koło galerii obrazów?
- Tam gdzie obrazy są po 50 tys?- mruknęłam
- Tak . Kup jakiś ładny do mojego pokoju. Tylko najpierw pójdź do mnie i ...
- Już byłam. Kupię ci coś . Aro , Marek, coś dla was?
- Nie . Idź i baw się dobrze kochanie.
- Ok - odparłam i już miałam wychodzić ,kiedy coś mi się przypomniało. - A, Aro? Co zrobiłeś z tym pieskiem?
- Oddałem go do innej rodziny.
- Dobrze , tylko... - poczułam zapach innego wapmira , a raczej wampirów.- Aro ...
- Tak Cleo , odparł już lekko poirytowany
- Inne wampiry , Rumuni- kiedy tylko to powiedziałm , Aro zerwał się z miejsca i zasłonił mnie sobą.
- Co ty wyprawiasz kochanie?!
- Osłaniam Cię. Może nie wiesz , ale kiedy wampiry wezmą ślub, to szczególnie wampirzyce , przez
dni są osłabione.
- Czyli sądzisz , że ja jestem słabsza?!
- Kochanie , ja cię chronię...
- Aro. Nie martw się. To sprawa między Northem , a mną.- powiedziałam i pobiegłam na dwór. Czułam Trójca biegnie za mną , ale nie oglądałam się już. Stanęłam naprzeciwko Northa.
- Witaj- powitałam go oficjalnie.
- Jak to się stało , że żyjesz?! - krzyknął zdziwiony.
- To nie Twoja sprawa- warknęłam.
- Moja - powiedział i się na mnie rzucił. Oczy zaświeciły mi się na czerwono , a z moich oczu wyleciały brzytwy. Ale North był na nie dziwnie odporny.
- Co jest?- pomyślałam i przewertowałam jego straż. - Acha!- pomyślałam. - Eleanor , to tarcza. Ochrania go. Trzeba włączyć inną technikę.- rzuciłam się na władcę, przewróciłam go i zaczęłam ,, przepraszać''
- North. Rzeczywiście. Byłam głupia, że chciałam cię zabić.. Przepraszam
- To co ? Przejdziesz do nas?- spytał z nadzieją władca.
- Oczywiście - odrzekłam i dałam znak dla Aro. Błyskawicznie zrozumiał o co chodzi. Volturi nas otoczyli i zaatakowali jego armię , w tym Eleanora , który osłaniał lidera Rumunów. Tarcza się wyłączył , obstawa Northa zabita , a ja mogłam się z nim wreszcie rozprawić.
- Pójdę , ale wpierw Cię zabiję - powiedziałam sadystycznie i rzuciłam nim o drzewo. Ledwo się podniósł.
- Zdrajczyni!- darł się North.
- Za to , że zabiłeś mojego ojca! Nigdy ci tego nie daruję , ty...- wrzasnęłam i trzasnęłam nim o ziemię. Kiedy już miałam mu oderwać głowę , rzuciłam mu do ucha :
- Sorry- i po wszystkim.