sobota, 28 marca 2015

Rządy

Przebrałam się w :

. Poszłam do sali tronowej.  Tam oczekiwał mnie Marek. 
-  Witam -powiedziałam 
- Witaj  moja słodka! Idę. ..
- Nie Marek.  Nigdzie nie pójdziesz. 
- Dlaczego? ! 
- Potrzebowałam cię ostatnio, przy walce z wrogiem. A ty wychodzisz z Didyme! 
-  Ale  ja ją kocham   Poza tym, radzisz sobie doskonale! ! 
- Nie jestem. .. Dobra, idź - powiedziałam zrezygnowana. 
- Dzięki Cleoniu - powiedział Marek i już go nie było. Siadłam na tronie.  Po chwili, poszłam studiować księgi. Zastanawiałam się, kiedy wróci Aro. I o wilku mowa, do sali wpadł... wkurzony. ..Kajusz! ! 
- To jest nie do pomyślenia!  - darł  się. 
- Bracie, spokojnie - próbował załagodzić Aro. Nagle Kajusz, potknął się i byłby upadł , gdybym go nie przytrzymała. 
- Dzięki Cleo - powiedział i się do mnie przytulił. Stanęłam jak wryta, ale również go przytuliłam i zaprowadziłam na tron. 
-  Kajusz, co się stało? - zapytałam troskliwie .
-  Byliśmy u tych Cullenów. . . - zaczął - Córka Belli. ..  będzie wojna i... musisz nam pomóc kochanie - dokończył  Kajusz. 
-  Ale dlaczego ja?  To znaczy, chętnie, ale czy ja się tam przydam.  Myślałam, że zemsty to twoja fucha. . . 
- No tak, ale bez ciebie przegramy.  Powołają na świadków np. Zafrinę .  Ona ma dar tworzenia iluzji, tylko ty jesteś na to odporna . Bałgam Cleo...- rozczulił się Kajusz, ale zaraz się opanował.
- To jak?- zapytał chłodno.
- Jasne - pwiedziałam i jak odchodził ,dodałam- Tak naprawdę to  jesteś ... dobry - dokończyłam i wyskoczyłam przez okno. Biegłam do Suraga. Ale tylko z powodu wysłanej przez niego kartki. Kiedy dotarłam do jego pałacu już mnie oczekiwał. Zdziwiło mnie ,że nie łapał mnie. Był w porządku.
- Hej Surag !-powitałam go bardziej luźno.
- Hej- odpowiedział - Zapraszam cię na kawę do konferencyjnej . Muszę ci coś powiedzieć.- Kiedy dotarliśmy , zaczął:
- Kiedy miałem 18 lat spotkalem dziewczynę , która została później moją żoną. Urodziła nam się córka. W wieku 21 lat , zostaliśmy z żoną przemienieni, ale córka nie... Żyło nam się szczęśliwie. Później , kiedy moja dziewczynka, miała 18 lat , została przemieniona w wampira. Ale zaledwie dwa miesiąc później spotkała chłopaka . Na imprezie. Poczuła szczególny zapach krwi. Rzuciła się na upatrzoną osobę i wypiła krew. Volturi od razu przybyli i urwali jej głowę, po czym zabili wszystkich pozostałych. Miałem do nich żal , ale po wczorajszej rozmowie z Tobą , zrozumiałem ,że nie mogę nic zrobić i chciałem... się z Tobą zakolegować. Ale tak bez ataków , bez zdrady . Proszę ..- zrobił maślane oczy, a ja sprawdziłam przyszłość. Rzeczywiście, był ok.
- Dobrze- powiedziałam wesoło.
- Jak się cieszę! - wykrzyknął - Nigdy nie miałem prawdziwego kolegi! Dzięki Cleo! - powiedział i mnie przytulił , ale tak po ,, koleżeńsku''. Też go uściskałam i wróciłam do Volterry. Nie wiedziałam co powie mój ukochany.  Postanowiłam mu nie mówić. Weszłam przez ogromne drzwi i zamyślona, wpadłam na Alice. Aż odskoczyłam!  Co ONA  tutaj robi!? 
- Alice!  - krzyknęłam - Co ty tu...
Nie dokończyłam kiedy ona mnie przytuliła.  Byłam wbita w ziemię. 
- Cleo!  Przepraszam - płakał chochlik 
- Ale za co?
- Za zachowanie mojej rodziny. .. i moje. 
- Nie wierz jej - mówił mi mój wewnętrzny lampart. 
- Wierz - mówiła owca , ale ja zdecydowałam, że posłucham  lamparta. Sprawdziłam przyszłość i zobaczyłam ,  że miałam rację!!


piątek, 27 marca 2015

Sytuacja

Obudziłam się , ale  w ciepłym łóżku.  Już chciałam ponownie zamknąć oczy,  kiedy przypomniałam sobie, że nie jestem w łóżku Ara!  Poderwałam się z kanapy i zaczęłam walić w drzwi.
- W  tej chwili, macie mnie wypuścić! - darłam się!
 - Spokojnie  Lusi - zabrzmiał jakiś głos.
- Nie jestem Lusi , tylko Cleo- powiedziałam obrażona.
- Oj! przepraszam - powiedział chłopak - Tak mi przypominasz moją córkę , którą zabili Volturi.
- Widocznie mieli jakiś powód.- odparłam
- Jak możesz tak mówić?!- krzyknął mi nad uchem.
- Opanuj się , ok? - warknęłam wstając.- Daj mi rękę.- Kiedy podał mi swoją dłoń , odczytałam jego wspomnienia.
- Wiedziałam ,że mieli powód, Surag - zaczęłam - Twoja córka odsłoniła się przed ludźmi. A prawo Volturi i wampirów głosi, że jeśli jakiś odsłoni się przed ludźmi to ma zostać zabity .Ona tak zrobiła , więc Trójca mieli powód , aby ją zabić- zakończyłam.
- Ale dlaczego? ! -  rozpaczał Surag .
- Surag, współczuję, ale nie mogę nic zrobić. ..  Dlaczego mnie porwałeś?
-  Bo się w Tobie zakochałem. . .
- We własnej córce?  - zaryzykowałam
- Ale jak...
- Wiesz mi , to ja jestem Twoją córką, zobacz - powiedziałam I zmieniłam się w jego córkę.
- Lisa - rozpoczął. ..
- Jeśli chcesz mnie uszczęśliwić to wypuść mnie.
-  Jasne - powiedział zdumiony Surag  i otworzył mi okno.  Szybko wyskoczyłam.  Kiedy wybiegłam z jego zamku i wpadłam na Aro ,  który umierał ze zmartwienia.
- Cleo, skarbie! !  - krzyknął z radości mój mąż.
Podałam mu rękę, żeby zobaczył co zrobiłam.
- Jesteś wielka kochane - powiedział Aro i mnie pocałował.
Tego się spodziewałam . .. A wy?  Dlaczego nie jesteście tam... u Cullenów?
- Zaraz wracamy - wtrącił się Kajusz  - Tylko jak Aro się dowiedział, kazał jechać do Volterry.
- Kochanie- zaczęłam - Następnym razem tak się nie martw.  A teraz idź. ..- powiedziałam  I zawróciłam do Volterry

czwartek, 26 marca 2015

kochm ,cię...

Wróciłam do Ara. Uściskał mnie , podobnie jak reszta Volturi.
- Byłaś wielka Cleo! - gratulowali mi wszyscy. Odezwał się Aro.
- Bardzo cię kocham Cleo , wiesz? I za tą twoją nieludzką odwagę!
- Dzięki- powiedziałam obojętnie - wy też byliście świetni. A teraz chodźmy do Volterry , bo jestem zmęczona. - zarządziłam i używając daru teleportacji znalazłam się w swoim pokoju. Wzięłam kąpiel i przebrałam się w :
. Położyłam się na naszym pięknym łożu. Wzięłam telefon i puściłam sobie muzykę. Moją ulubioną piosenkę : I belive I can fly. Wsłuchiwałam się z przyjemnością . Nagle wszedł Aro, ale nie otworzyłam oczu ,ani nie przestałam słuchać muzyki. Aro złapał mnie za ramiona . Wtedy się ,, obudziłam''. Spojrzałam na Ara i się uśmiechnęłam. Odwzajemnił go i mocno mnie pocałował. 
- Moja droga żono...- zaczął Aro- Czy chciałabyś wybrać się ze mną i Kajuszem do Cullenów? - zapytał.
Kiedy tylko usłyszałam nazwisko : Cullenowie , zrobiło mi się niedobrze .Ale postanowiłam się nie zgodzić.
- Aro ... wiesz ,że ja i Cullenowie nie dogadujemy się doskonale...
- Wiem złotko , wiem... 
- Więc nie obraź się , ale nie pojadę ... przeprasz...
- Ciiiii.- położył mi na ustach palec - Dobrze. Wyruszam dzisiaj. Przejmiesz dowodznie razem z Markiem. A !I oczywiście możesz siadać na tronach.
- Jasne. Nie martw się - odparłam , widząc jego zmartwioną minę. - Nic mi nie będzie.
Uśmiechnął się i pocałował mnie, po czym odwrócił się i razem z Kajuszem wypadli z Volterry. Byłam nawet zadowolona , że teraz ja , będę tu rządzić . Podreptałam do sali tronowej. Na tronie siedział Marek. Kiedy tylko mnie zobaczył , podskoczył z radości.
- Moja , złota , kochana Cleo - podleciał do mnie - Idę z Didyme na miasto. Popilnujesz?- zapytał wskazując miejsce na tronie.
- Spokojnie Marek. Dam radę... Idź- mówiąc to zasiadłam na tronie i zaczęłam rozglądać się po sali.
- W sumie to ja się nie dziwię , że Trójca lubi tu siedzieć- pomyślałam - Fantastyczna panorama!
Nagle do sali wszedł Alec. Zdziwił się na początku , ale potem jego twarz pojaśniała.
- Królowa objęła rządy , co nie?- zapytał figlarnie.
- Ach! Przestań!- krzyknęłam w śmiechu, ale zaraz się uspokoiłam.
- Co się stało Alec?
- Wiesz ,że pod zamkiem są...
- FRANCUZI I RUMUNI!! - wrzasnęła nagle Heidi- Zjednoczyli siły - powiedziała i zwróciła się do mnie - Cleo , Aro nie ma . Ty musisz nas obronić!
Zerwałam się z tronu i pognalam do bramy. Pchnęłam ją z taką siłą ,że wyrwałam jedne wrota. Przefiltrowałam armię wroga. Po 120 wampirów w każdej.
- Ostro- pomyślałam. Co?! Rumuni mają nowego przywodcę?! Chore... 
W tym momencie podszedł do mnie Alec i szepnął:
- Potrzebna pomoc?
- Nie. Nie teraz- odszepnęlam i podeszłam do Suragi i Loreca . Przewyższałam ich o głowę.
- Kim jesteście i po co tutaj przyszliście?
- Po ciebie.- odpowiedział Surag- Słyszeliśmy , ze jesteś porażająco piękna i ... to prawda , kochanie- powiedział.
- Dobra, ustalmy coś. Nie mam zamiaru z Wami pójść . Pokonam was jednym palcem- zakpiłam ,choć zachowywałam dystans w stosunku do 240 wampirów , tylko czekających na znak do ataku.
- No więc -zarządził Lorec - Będziemy musieli cię porwać- kiedy tylko wypowiedział te słowa koło mnie pojawił się Alec i Jane , jednak dałam im znak , żeby nic nie robili.
- Daj im mnie porwać - szepnęłam do zdumionego Aleca.
- Królową?! - szepnął Alec - Czy ty przypadkiem nie wystawiasz Arno na próbę? Przecież jak się dowie to...
- Zamknij się Alec. Jak możesz?! - zapytałam wkurzona. I podeszłam do przywódców .
- Zapomnijcie - krzyknęłam - I wynocha z tego zamku! - do tego spaliłam kilku francuzów.
Zdziwiło mnie , że Francuzi wycofali się ze  strachem. Natomiast Rumuni zostali. Rzuciłam się na Sugara , ale on też był silny. Stworzył dookoła sibie barierę , która odpychała z siłą, której się nie spodziewałam . Uderzyłam w drzewo i... ogarnęła mnie całkowita ciemność.







Ceremonia

Stanęliśmy przed tronami. Kajusz i Marcus przejęli dowodzenie. Zauważyłam , że Marek , jest smutny. Podeszłam do niego i szępnęłam:
- Marek , proszę. Uśmiechaj się tylko ten jeden raz ...- i wtedy przyszła mi do głowy wspaniała myśl , choć trochę ryzykowna. - Skoro umiem przywracać życie sobie , to może przywrócę też życie Didyme?- pomyślałam. Spróbuję. Znowu podeszłam do Marka , ale poczułam ,że ktoś mnie odciąga.
- Moja droga - zaczął Aro- Zacznijmy w końcu!
- Dobrze , tylko muszę coś mu powiedzieć- powiedziałam i podbiegłam do Marka. - Po ceremonii sprawię ,że twoja żona będzie żyć.- kiedy tylko wyrzekłam te słowa Marek się rozpromienił ,a ja wróciłam do Aro.

Ceremonia przebiegła wspaniale! Wszyscy się bawili , a ja zawołałam Marcusa .
- Chodź na korytarz. - szepnęłam , a on podążył za mną. - Spróbuję ją przywrócić do życia- powiedziałam i pstryknęłam palcami ,a w tym momencie wokół nas pojaśniało i na końcu korytarza stanęła Didyme.
- Moja ukochana! - krzyknął Marek , ale ja w jednej chwili złapałam go za pelerynę.
- Spokojnie Marek , to tylko iluzja Didyme. Zrobiłam ,ją , bo wiedziałam , że tak zareagujesz.Najpierw wskazówka.
1. Nigdzie z nią nie uciekaj
2. Nie pokazuj jej Aro
3. Nie bądź taki szalony jak ją zobaczysz. Rozumiesz- zapytałam dla pewności.
- Tak - odparł
- To uważaj . 1,2,3... już!- i teraz dokładnie przed nami stanęła Didyme.
- To już prawdziwa ona.
- Ukochana...- wyszeptał wzruszony Marek.
- Mój jedyny , tak tęskniłam!- powiedziała szczerze wzruszona jego widokiem.
- Udało mi się- cieszyłam się w duchu i wróciłam do sali. Aro mnie pocałował
- I jak się czuja moja nieziemsko piękna żona?
- Doskonale - powiedziałam zalotnie , po czym Aro wziął mnie za rękę i poprowadził do NASZEJ komnaty , gdzie razem oddawaliśmy się przyjemności. Kochałam mojego męża. Kochałam ,jak do mnie mówi. Kochałam go za to zdecydowanie... za wszystko! Rano Aro poszedł do sali tronowej i powiedział ,ze mogę przychodzić ,kiedy tylko zechcę. . Kiwnęłam głową. Potem przebrałam się w :
. I rzeczywiście poszłam do 

sali tronowej ,ale z pytaniem.
- Jesteście zajęci?- spytałam zaglądając do sali.
- Dla ciebie nigdy, kochanie - odparł Aro
- Nie , bo jadę do miasta . Coś wam kupić?
- Ja poproszę - zgłosił się Kajusz
- Słucham. Nawet mogę zapisać , jeśli wasza Wysokość sobie tego życzy- powiedziałam ironicznie.
- Nie trzeba . Kup mi ... będziesz jechać koło galerii obrazów?
- Tam gdzie obrazy są po 50 tys?- mruknęłam
- Tak . Kup jakiś ładny do mojego pokoju. Tylko najpierw pójdź do mnie i ...
- Już byłam. Kupię ci coś . Aro , Marek, coś dla was?
- Nie . Idź i baw się dobrze kochanie.
- Ok - odparłam i już miałam wychodzić ,kiedy coś mi się przypomniało. - A, Aro? Co zrobiłeś z tym pieskiem?
- Oddałem go do innej rodziny.
- Dobrze , tylko... - poczułam zapach innego wapmira , a raczej wampirów.- Aro ...
- Tak Cleo , odparł już lekko poirytowany
- Inne wampiry , Rumuni- kiedy tylko to powiedziałm , Aro zerwał się z miejsca i zasłonił mnie sobą.
- Co ty wyprawiasz kochanie?!
- Osłaniam Cię. Może nie wiesz , ale kiedy wampiry wezmą ślub, to szczególnie wampirzyce , przez
 dni są osłabione.
- Czyli sądzisz , że ja jestem słabsza?!
- Kochanie , ja cię chronię...
- Aro. Nie martw się. To sprawa między Northem , a mną.- powiedziałam i pobiegłam na dwór. Czułam Trójca biegnie za mną , ale nie oglądałam się już. Stanęłam naprzeciwko Northa.
- Witaj- powitałam go oficjalnie.
- Jak to się stało , że żyjesz?! - krzyknął zdziwiony.
- To nie Twoja sprawa- warknęłam.
- Moja - powiedział i się na mnie rzucił. Oczy zaświeciły mi się na czerwono , a z moich oczu wyleciały brzytwy. Ale North był na nie dziwnie odporny.
- Co jest?- pomyślałam i przewertowałam jego straż. - Acha!- pomyślałam. - Eleanor , to tarcza. Ochrania go. Trzeba włączyć inną technikę.- rzuciłam się na władcę, przewróciłam go i zaczęłam ,, przepraszać''
- North. Rzeczywiście. Byłam głupia, że chciałam cię zabić.. Przepraszam
- To co ? Przejdziesz do nas?- spytał z nadzieją władca.
- Oczywiście - odrzekłam i dałam znak dla Aro. Błyskawicznie zrozumiał o co chodzi. Volturi nas otoczyli i zaatakowali jego armię , w tym Eleanora , który osłaniał lidera Rumunów. Tarcza się wyłączył , obstawa Northa zabita , a ja mogłam się z nim wreszcie rozprawić.
- Pójdę , ale wpierw Cię zabiję - powiedziałam sadystycznie i rzuciłam nim o drzewo. Ledwo się podniósł.
- Zdrajczyni!- darł się North.
- Za to , że zabiłeś mojego ojca! Nigdy ci tego nie daruję , ty...- wrzasnęłam i trzasnęłam nim o ziemię. Kiedy już miałam mu oderwać głowę , rzuciłam mu do ucha :
- Sorry- i po wszystkim.





środa, 25 marca 2015

Zaniepokojenie

Punkt widzenia Aro:

Siedząc w sali tronowej , zastanawiałem się , czy dobrze zrobiłem wypędzając Cleo z zamku. Bez niej , znowu zrobiło się smuto i ponuro. Postanowiłem ją odnaleźć. Zawołałem Demetriego.
- Słuchaj , mam dla Ciebie zadanie - oświadczyłem kiedy tylko się pojawił.
- Słucham , panie - odparł Demetri
- Znajdź mi Cleo . Moją słodką ,przyszłą królową.
KONIEC PUNTU WIDZENIA ARO

Punkt widzenia Demetriego

Złapałem trop.
- To będzie banalnie proste- pomyślałem i rzeczywiście tak było. Po 2 godzinach , stanąłem przed domem Cullenów.  - Zaraz nasza kochana Cleo , będzie wolna i wreszcie rzuci mi się na szyję -myślałem.
KONIEC PUNKTU WIDZENIA DEMETRIEGO

Punkt widzenia Cleo:

Czekałam , aż przyjdzie Edward. Jedno w nim kochałam . Kochałam ,patrzeć jak cierpi.  Dlatego postanowiłam , kiedy tylko przyjdzie , odciąć mu ten jego piękniutki łeb. Nagle, poczułam znany mi zapach Demetriego.
- Tak ! Nareszcie! - w duchu krzyczałam ze szczęścia . W tym momencie , usłyszałam , że ktoś przekręca zamek w drzwiach.
- Mam cię - pomyślałam i przyszykowałam się do ataku. I nie myliłam się. W wejściu stał Edward. Rzuciłam się na niego.
- Cleo! Co ty robisz?! - szarpał się Edward.
- Zbijam Cię - odparłam z sadystycznym uśmieszkiem. - Tak naprawdę Cię nienawidzę. Nie kocham. A teraz Cię pozbawię życia. Dobranoc.- powiedziałam , oderwałam mu głowę i wyrzuciłam przez balkon.W tej samej chwili wpadła cała rodzina Cullenów i Demetri.
PUNKT WIDZENIA ESME

Byliśmy przerażeni zaistniałą sytuacją. Patrzyliśmy na ciało Edwarda , kompletnie wbici w podłogę.
- Ty zdradziecka dziewczyno - darłam się i już miałam się na nią rzucić , kiedy przypomniałam sobie o jej darach.
- Nawet nie próbuj się do niej zbliżać - zagroził Demetrii.
- Nie Esme. Nie warto. Zabiją cię.- powstrzymał mnie jeszcze mój mąż.
KONIEC WYPOWIEDZI OSÓB POSTRONNYCH.

Pobiegłam z Demetrim do Volterry.
- Wiesz co Cleo?- zapytał mnie.
- O co chodzi?
- Aro bardzo się za Tobą stęsknił. I chciał... ponowić zaręczyny. Zgadzasz się?
Aż się zatrzymałam.Aro? Chce ponowić...
- Jane , że się zgadzam - powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Kiedy dotarliśmy do bram Volterry , zdziwiłam się , że nikt nas nie wita.
- Pewnie znowu zapomnieli- pomyślałam , ale w tej chwili zza rogu wyłonił się Aro z wielkim bukietem kwiatów. Wszyscy Volturi , zebrali się , aby nas powitać, a Aro ukląkł przy mnie i powiedział :
- Moja najukochańsza Cleo. Czy będę kiedyś godny twojej uwagi?- zapytał błagalnie.
- Jasne - odparłam , niby obojętnie.
- Czy zechciałabyś zostać moją królową po wieki wieków?
- Oczywiście , że bym chciała!- krzyknęłam , ale już szczęśliwa
- No to do sali tronowej.- zarządził Aro - Tam już wszystko jest przygotowane.
- Ale jak to? Już dzisiaj?!
- Dokładnie -obwieścił Aro i porwał mnie na ręce. - Idź się szybko przebież i zaczynamy!
Pognałam do swojego pokoju . Biegnąc wołałam Jane.
- Jane , chodź tu zaraz!
- Tak - usłyszałam czyjś głos. To była Jane.
- Kochana musisz mi pomóc szybko się ubrać.
- Myślałam , że to działka Alice ,ale...
- Myślisz , że po tym co zrobiłam Edwardowi, ona będzie się zajmować MOIM weselem?!
- Dobra , nie. Chodź , bo jak znasz Aro to nie będzie czekał.
Szybko się ubrałam i przygotowałam i zeszłam do sali. Wzrok wszystkich , utkwił się we mnie. Najbardziej intensywnie przyglądała mi się Trójca.
- Wyglądasz cudnie ,moja królowo!- powiedział Aro i mnie pocałował. - To może już zaczniemy...


Nieskończoność

Na szczęście miałam zdolność jakby ,, przywracania" sobie życia. Kiedy już doprowadziłam się do porządku , pobiegłam do domu. Przebrałam się w :
     I już miałam wychodzić , kiedy usłyszałam znajomy głos.

- Witaj Cleo!
- Czego ? - zapytałam niegrzecznie - o co chodzi?
- Spokojnie , to tylko ja Carlise.
- No to zmienia postać rzeczy...- mruknęłam
- Co się stało? Dlaczego nie jesteś przy Aro?- zapytał.
- Bo Aro mnie wyrzucił . W sumie maił rację , ale bez przesady.
- A za co Cię wywalił? - dopytywał się Carlise.
- A , to nic poważnego... A co tam u Was - zapytałam szybko zmieniając temat.
- No właśnie , przyszliśmy , aby Cię zabrać.- odpowiedziała Esme.
- Co?! Dlaczego?!- krzyknęłam , a w tej chwili , ktoś zarzucił mi worek na głowę. Potem nie było już nic.
Kiedy się obudziłam , zobaczyłam zimne i ciemne pomieszczenie ,a tuż przed sobą  jakiegoś chłopaka , który nachylił się i mnie pocałował, bardzo namiętnie.
- Co ty wyprawiasz?!- wrzasnęłam.
- Nie pamiętasz? Tak dobrze nam było razem...
- O czym ty mówisz ?! - powiedziałam zdenerwowana.
- Kiedyś , jeszcze nie byłaś wampirem , kochałaś mnie...
Nagle wszystko mi się zaczęło przypominać. Kiedy miałam 18 lat, spotkałam pewnego wampira , który chodził do tej samej klasy i szkoły co ja. I to był.... Edward! Pomimo , że już nic do niego nie czułam , postanowiłam udawać , że tak jest.
- Tak masz rację -  powiedziałam i zaczęłam grę -  stęskniłam się za Tobą kochanie , bardzo.
- Ja też najdroższa - odparł Edward , moja niedoszła ofiara.
- Czy mógłbyś mnie zabrać z tego miejsca?
- Jasne moja miłości - odpowiedział Edward i mnie rozwiązał. Poszłam z nim do pokoju i siadłam na łóżku.
- I co , słodka Cleo? Jak ci się tu podoba?
- Jest ... bardzo ładnie i przytulnie ,ale Volterra był inna,bardziej...
- Ponura? - domyślił się Edward .
- Tak ,dokładnie - zagrałam przytłoczoną i zarazem zachwyconą nowym miejscem.
- To ja cię tu zostawiam i za chwilę przyjdę. Czy chciałabyś potem, udać się ze mną na polowanie?
- Jasne - tutaj nie kłamałam , byłam głodna - a gdzie pójdziemy ? Do miasta?
- Nie. My jesteśmy wegetarianami i żywimy się krwią zwierząt.
- A to nie . Ja pójdę sobie na miasto , może tam coś upoluję.
- Dobrze kochanie. Zadzwoń jak będziesz na miejscu- powiedział i mnie pocałował, ale ja go nie odwzajemniłam  . Szybko się odwróciłam i wyskoczyłam przez okno. Pomyślałam sobie , żeby uciec właśnie teraz ... Ale nie, nie mogę . To jeszcze nie ta pora .




poniedziałek, 16 marca 2015

Smutek

Nie wiedziałam co robić. Kochałam Ara , ale on na to nie zasłużył. ..., mój smutek zmieniał się we wściekłość. Nagle otoczyła  mnie dziwna aura.

- To tylko zachód słońca -pomyślałam. Ale uznałam, że jeśli Aro mnie wypędził to zajmę się zemstą. Poszłam do Northa. Ucieszył się że mnie zobaczył.  Prawdę mówiąc, to ja też. Zaczęłam rozmowę

-Przyszłam  tu ,aby ci o czymś powiedzieć . Wiesz , że Rumuni zabili mojego ojca . Ale ja chciałam zemścić się na tobie.  Na całym rodzie Rumunów. - przygotowana byłam na awanturę , ale nic się nie stało.
- Cleo, tak mi przykro.  Gdybym ja był wtedy przy władzy ,  nie doszłoby do tego.  Przepraszam Cię. - powiedział i mnie przytulił. Potrzebowałam tego. Aro rzadko mnie przytulał.  Ale mimo tego .... Kochałam go. Jednak nagle poczułam , że ktoś,  odrywa mi głowę. Spojrzałam w górę i. ..

- North , ty zdrajco!
- Sorry. - rzucił  , oderwał mi głowę i odszedł